2011/10/06

Być kobietą


Informacje o źle prowadzących się Polkach od dawna napływają z różnych krajów w Europie. Lecz aż zbladłam, gdy - kolejny już raz - przeczytałam, że zła reputacja Polek znana jest także w Japonii, głównie za sprawą polskich hostess. Tylko brakuje, żeby ktoś pomyślał, że ja też złapałam męża w taki brudny sposób...

T. był w pracy, ale wieczorem przeprowadziliśmy poważną, trudną dla mnie rozmowę. Trudną, bo czułam złość na te głupie polskie lale oraz wstyd, chociaż bezpodstawny, bo to nie moje klimaty. Zaczęłam naokoło, pytając, z jakimi opiniami otoczenia spotyka się, od kiedy ma żonę Polkę. Czy podczas wyjazdów służbowych słyszał o polskich hostessach. I tak dalej. Opinie przyjaciół, znajomych, współpracowników powtórzył chętnie. Przy drugim wątku musiałam wyciągać na siłę. Nie od razu, ale w końcu powiedział, że chyba ze 2 razy słyszał o rozrywkowych pannach z Polski, ale to już było po naszych zaręczynach, więc mi nie powtarzał, aby mi nie było przykro. No to ja, żeby był przygotowany na to, że takie informacje mogą być częstsze. I wzięłam głęboki oddech, aby z całą stanowczością zakomunikować, że mimo wszystko chcę, aby zawsze otwarcie mówił, że jestem Polką, i jeśli ktoś zareaguje w obraźliwy sposób, to chcę o tym wiedzieć natychmiast, ponieważ nie dopuszczam możliwości, że - mając w naturze dawanie kredytu zaufania, szacunku i sympatii nowo poznawanym ludziom - nieświadoma niczego będę friendly także dla takiej osoby. Jednak T. mnie ubiegł i sam od siebie gorąco poprosił, abym nigdy nie zapominała, kim jestem, i zawsze była z tego dumna. I zapewnił mnie, że w razie złych komentarzy, zawsze będzie podkreślał, że źle prowadzące się Polki to tylko niechlubne wyjątki, jak w każdym narodzie. I że zawsze będzie stawał w obronie mojej czci. I że... już nie pamiętam, co, ponieważ się popłakałam.

Mam cudownego Męża.



8 komentarzy:

  1. Anonymous17/6/12

    No coz, Polki w Japonii zaczely podbijac swiat "mizu-shobai" w latach 90-tych, w tej chwili jest to juz nieoplacalne... Prosze przyjrzec sie Paniom ok 40-tki na spotkaniach polonijnych organizowanych przez Ambasade, 90% z nich przybylo do Japonii z zamiarem zbicia fortuny, a iekszosc wyszla za jednego ze swoich "klientow" i zostanie juz na zawsze.
    Ja pojawilam sie w Japonii jako zona Japonczyka, praca hostessy pojawila sie pozniej, z pensji nauczycielskiej swiata zobaczyc sie nie da, a pracujac dodatkowo w weekendy moglam spelniac swoje marzenia :) Owszem, poczatki byly trudne, brzydzilam sie sama soba i tym srodowiskiem, ale to kwestia podejscia i odpornosci psychicznej, to tylko praca, PRACA, nie styl zycia. Tak, widzialam, co ten "swiat" oznacza, co sie dzieje z dziewczynami, ktore zachlystuja sie latwymi pieniedzmi. Tak, byly wsrod nich rowniez Polki, byly to jednak dziewczyny z kategorii takich, ktore nie szanowaly sie rowniez w Polsce. Zawsze bylam wierna swoim idealom i wartosciom, praca hostessy byla dla mnie tylko i wylacznie praca, ten swiat zaczynal sie dla mnie wieczorem i konczyl po polnocy, nie istnialo nic poza tym. Czy nie balansowalam na granicy? Tak, kilka razy zlapalam sie na tym, ze bylam juz bliska przejscia na te druga, "ciemna" strone...ale w pore potrafilam sie cofnac. Swiat latwych pieniedzy uzaleznia, ale byla to dla mnie czasowa przygoda, pozniej sposob na przetrwanie, gdy postanowilam odejsc od meza. Czy zaluje? Nie. Poznalam wiele fantastycznych dziewczyn i kobiet, nic tak nie zespala jak wspolna dola blond gaijinek w Japonii.
    Daleko mi do "pustej lali", prosze nie wrzucac nas do jednego worka, swiat ma wiecej kolorow niz tylko czern i biel...
    Powodzenia i zycze Pani, aby milosc przetrwala dluzej niz nasza. Nasza zabila Japonia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na spotkania polonijne nie uczęszczam i nie planuję. Po przeczytaniu komentarza od Pani utwierdzam się w przekonaniu, że słusznie.
      Nie jestem w stanie zrozumieć takiego podejścia do kwestii bycia hostessą, jakie Pani opisała. Niemniej, bardzo dziękuję za szczerą wypowiedź - jest ona cennym wpisem na tym blogu.

      Pozdrawiam i życzę Pani wszystkiego dobrego.

      Usuń
  2. Anonymous2/9/13

    Przepraszam, nie mogę odszukać notatki o tym, jak CBŚ wzięło pod lupę legalną agencję handlującą modelkami i hostessami wysyłanymi do Japonii. K.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy27/6/14

    Przeczytalem wszystkie wpisy na ten temat na ohayo. Temat powazny, jednak smiech mnie ogarnal na widok tego, co napisal uzytkownik, ktory zdaje sie jest pracownikiem naukowym na jakiejs uczelni w Japonii i dowodzil, ze skoro nawet profesorowie uczeszczaja do klubow z hostessami, to wszystko jest w porzadku. Czarno na bialym przyklad tego, ze wyzsze wyksztacenie niekoniecznie oznacza jednoczesnie wysokie morale .
    Igor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dewiza tej uczelni brzmi: „Chłopcy, bądźcie ambitni”. Pan adiunkt najwidoczniej pojęcie ambicji rozumie na swój własny sposób.

      Usuń
    2. A co niby ambicja ma tu do rzeczy?

      Usuń
    3. A choćby to, że jej podstawowa definicja mówi o silnym poczuciu godności osobistej.

      Usuń