2011/12/17

Grand open


Nius o takim nagłówku otrzymaliśmy wczoraj na załączonym do prasy codziennej plakacie A4. Prasę w dni powszednie wprost do skrzynki pocztowej dostarcza nam bladym świtem kurier, co jest mi najzupełniej obojętne, gdyż jej nie czytam. Lecz zawezwano mnie rano gromkim dwugłosem i ze śmiechem przekazano najnowszy załącznik. Dlatego ze śmiechem, ponieważ od jakiegoś czasu zamykano stopniowo restauracje McDonald's w naszym mieście, co mnie trochę podłamało, bo wprawdzie mam świadomość, że jadanie tam do zdrowych nie należy, ale przynajmniej nic nie podchodzi mi tam do gardła. A tu proszę, wyjaśniło się: wybudowano u nas nową, piętrową.

Pojechaliśmy tam przy okazji wyjazdu w góry. Mieliśmy szczęście, bo ostało się tylko jedno miejsce postojowe. Zaraz po tym, jak wjechaliśmy, parkingowi z każdej strony sięgnęli po tablice z informacją, że miejsc brak, i kierowali wszystkie samochody do McDrive.

Zza niekończącego się sznura samochodów nie widać było długiego ogonka ludzi czekających na wejście do budynku. Najpierw pomyśleliśmy, że może 24/h na razie nie funkcjonuje i jeszcze jest zamknięte, gdyż - jak na weekend - pora dość wczesna. No to odwrót, zjemy w drodze. Ale zaraz zatrzymał nas jeden z panów porządkowych, którzy w ukłonach biegali (bez kpiny, dosłownie biegali) po terenie wokół Makudonarudo, i wyjaśnił, że ci wszyscy ludzie czekają ze specjalnymi kuponami na darmoszki od wujka Donalda, a bez kuponów to obsługa jest od ręki. Wróciliśmy więc, przecisnęliśmy się przez zakręcony ogonek, głęboko w kieszenie wciskając takie same kupony, i po kilku minutach już mogliśmy spokojnie przejść ze zrealizowanym zamówieniem na górę. A tam jakby w innym świecie - cisza, spokój. Przy stolikach tylko 2 grupki: dzieciata i trzeciego wieku. 

Taki fajny design ma ta nasza nowa restauracja:




Update:

Organizacja obsługi klientów jest trochę inna niż w restauracjach McD's znanych mi w Polsce. Są dwie kolejki: jedna do kasy, druga do zaczekania na swoje zamówienie. Lub część zamówienia otrzymuje się na tacy i od razu idzie się z nią do stolika, a po krótkim czasie pracownik wzywa nas przez wręczony przy płaceniu sygnalizator dźwiękowy albo osobiście przybiega z resztą zamówienia. To podbieganie jest w Japonii charakterystyczne, spotyka się je w wielu miejscach.

Poniżej zdjęcia (z) innych znanych mi McDonald'sów:




4 komentarze:

  1. Aha...pełen dumy przyznaję, że tym razem nie byłem w maku ani razu. Poprzednio mi się trafiało. Japoński mak wbrew pozorom nie jest gaijińską oazą. Jak w każdej innej knajpie nikt nie kuma tam eigo, więc zysk żaden, a równie niezdrowe (za to o wiele smaczniejsze) żarcie można znaleźć "na mieście" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Japońskie i nie japońskie, ot np:

    tonkatsu (ale tylko dobre) - dostatecznie japońskie i wystarczająco gaijińskie by utrzymać się przy życiu ;)

    albo:

    dobre hamburgery - patrz mój ostatni post - wbrew pozorom idzie je dostać dość łatwo - trzeba tylko omijać wszelkie sieciówki. Japońskie hamburgery (te dobre) są w/g mnie lepsze nawet od tych amerykańskich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Drzwi - jak podejrzewam - do kibelków są super, bardzo podoba mi się taki olewczy styl, taki na luzie.

    Według mnie najlepsi szeroko pojęci designerzy [projektujący cokolwiek, od sprzętu - poprzez grafikę - a na zdjęciach filmowych skończywszy] pochodzą z Japonii [ja tam się guzik znam, to tylko moja obserwacja^^ - nie zdziwię się więc, jeśli czymś mnie zgasisz].

    Nawet dzieciaki swoje filmiki na Youtube robią jakoś inaczej.

    Bardzo przyjemne to wnętrze, fajnie urządzone :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uśmiałam się trochę :) oczywiście nie z tej pani z na pięcie lub na stopie napięciem ;) ale zawsze się zastanawiałam, bo nie raz znajomi mi mówili, że Mc, czy inny fast food wszędzie na świecie tak samo smakuje...
    Ja jestem ciekawa takiej masy japońskiego jedzenia. Uwielbiam okonomiyaki, onigiri, omlet tamago,(tylko niestety nie mam bulionu dashi ;/), kasuterę (choć mi nie chce wyrosnąć tak ładnie jak na zdjęciach), fakt krewetki przepraszam przed ich zjedzeniem ;) no cóż... każdy ma coś dziwnego w sobie :D Wybacz za ten spam ;) pozdrawiam i udanego tygodnia Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń