2012/09/21

Jak kraj długi i szeroki



   

6 komentarzy:

  1. Same kable, druty, przewody energetyczne, mnóstwo słupów... I tak cała Japonia jest okablowana? Wygląda, jakby żadnych instalacji elektrycznych nie układali pod ziemią. Niesamowity widok ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, całej Japonii jeszcze nie widziałam ;), lecz wszędzie tam, gdzie jestem, widzę właśnie takie widoki - zdecydowanie dominują, niezależnie od wielkości miejscowości. Specjalistą nie jestem, więc nie będę podważać opinii, których autorzy twierdzą, że tak musi być na wypadek awarii po trzęsieniach, których tu mamy bez liku, gdyż przekopywanie się w poszukiwaniu, gdzie awarie nastąpiły, sprawiałoby zbyt wiele kłopotów. Niemniej, widuję także miejsca bez aż tak dającego po oczach okablowania, zwykle są to nowe osiedla domów, często na sporej przestrzeni. Czyli można i tak, mimo że tam przecież też trzęsie.

      Pozdrawiam nawzajem i dziękuję, że chciało Ci się skomentować takie nieładne zdjęcia ;P

      Usuń
    2. Jakie nieładne? Fajna wycieczka po kraju, którego nie znam. Oprócz tych kabli wypatrzyłam ładne góry, kilka ciekawych domów, kościół(?) i wszędzie śliczne chmury, których tutaj prawie w ogóle nie widuję :)
      Bardzo lubię Twoje zdjęcia.
      Odpozdrawiam :)

      Usuń
    3. Te wszystkie kable osłabiają mnie na zdjęciach, lecz „na żywca” już nie ściągają tak mojej uwagi, chyba coraz bardziej się do nich przywyczajam. No i dobrze, ponieważ dzięki temu Japonia zyskuje w moich oczach na urodzie. Daleko jej do Polski, BARDZO daleko, a osławione zabytki nie wywołują u mnie żadnej ekscytacji, dlatego cieszę się za każdym razem, gdy wypatrzę coś zwyczajnego, ale ładnego, estetycznego. Domy od zawsze oglądam pasjami, nawet dzisiaj miałam możliwość pospacerowania sobie po nowym osiedlu, podczas gdy mąż musiał wpaść na 2 dodatkowe godzinki do firmy. Będzie o nich osobny post (gdy T. po mnie przyjechał, od razu zapytał, ile tym razem napstrykałam zdjęć ;). A ten kościół to kościół w cudzysłowie, haha. To stylizowany na chrześcijańską świątynię budynek ślubno-weselny, z kabliczką w komplecie, tam po lewej ;) Dużo takich w Japonii, ale ceremonie prawie zawsze są udawane, ot, przedstawienie, bo tak modnie.

      Iwonko, ja też lubię patrzeć na japońskie niebo. Jego kolory często są tak intensywne, że przed dołączeniem zdjęć do kolejnego posta główkuję, czy nie zminimalizować kontrastu, aby nie wprowadzały w błąd, że może udawane :) Chmury bywają przepiękne. A w Arabii Saudyjskiej dlaczego ich nie ma? Naturalnie tak?... Czy może arabscy szejkowie stwierdzili, że im obłoki widok z drapaczy chmur zasłaniają? ;)

      Usuń
    4. Tutaj zazwyczaj jest niebieskie, bezchmurne niebo jako tło do wiecznie świecącego słońca :) A nawet, jeśli słońca nie widać, bo np. jest burza piaskowa, to i tak chmur nie ma, tylko całe niebo zaciąga się jakby mgłą.
      Myślę, że arabscy szejkowie nie wpadli jeszcze na pomysł, żeby produkować chmury, a tym bardziej je przeganiać :)
      A widoki z drapaczy chmur to raczej nie oni oglądają, bo to w KSA są przeważnie same biurowce ;)
      Buziaki :*

      Usuń
    5. Właśnie przeganianie chmur miałam na myśli ;) Wiem o szejku z Arabii Saudyjskiej, który opłacił paru „zaklinaczy pogody” z Niemiec i ze Szwajcarii, aby wywołali deszcze na pustyni - i wywołali bez problemu, gdyż byli to specjaliści od geoinżynierii. A że geoinżynieria zajmuje się wywoływaniem bardzo różnych zjawisk atmosferycznych na skalę o wiele większą, to co to dla nich rozpędzenie chmur, bułka z masłem.

      Przy okazji: Geoinżynierowie stoją także za chemtrails. Teoria ta była i jest wyśmiewana jako spiskowa, tymczasem okazała się faktem, solidnie udokumentowanym. Między innymi w 2010 na międzynarodowym sympozjum w Belgii naukowcy oświadczyli, iż program geoinżynieryjny w zakresie rozpylania związków chemicznych do atmosfery jest od lat w pełni operacyjny i ma już 60-letnią historię. Również w 2010 na posiedzeniu ONZ tutaj, tzn. w Japonii, a konkretnie w Nagoya ustalono moratorium na działania geoinżynieryjne, uchwalono zakaz rozpylania zw.chem. do atmosfery - jednak po dziś dzień ma to miejsce, są na to coraz to nowsze dowody. No, ale to już zupełnie inny temat, tak mi się tylko przypomniało.

      Buziaki, Iwonko :)

      Usuń