2012/11/22

Liebster Blog Award, niespodzianka x2


Ja tu sobie choruję, a tymczasem kolejna niespodzianka :) Wyróżnienia Liebster Blog „za dobrze wykonaną pracę” traktuję jako bezinteresowne. Miło mi także, iż otrzymuję je od Autorek blogów, które polubiłam od pierwszej wizyty: blog Jordania okiem Polki za całokształt, w którym przebija ujmująco miły oraz niezłomny charakter Mamy Ammara, natomiast od niedawna znany mi blog Pomieszane - poplątane przede wszystkim za otwarte serce Iwonki, wrażliwej na potrzeby chorych dzieci. Dziękuję Wam pięknie.


Wyróżnienia nadawane są wraz z pytaniami, na które należy odpowiedzieć. No to po kolei -


W odpowiedzi na pytania Mamy Ammara, której życzeniem jest także rozwinięcie wypowiedzi:

1 - Zima czy lato?

Kiedyś lato, obecnie zima. Pierwsza część mojego życia upłynęła w chłodzie i zimnie, co zaskutkowało tym, że w dorosłym życiu wolałam choćby nie dojadać, ale w mieszkaniu zawsze miałam cieplutko. A gdy jeszcze nie posiadałam własnego samochodu, do pracy zimową porą wybierałam się z kolorowym kocem z Ikei, który wyciągałam z pojemnej torby, gdy autobus się spóźniał lub był przeraźliwie zimny w środku - czyli bardzo często. Mało sobie robiłam ze spojrzeń innych pasażerów, wolałam być oryginalna ;) niż kulić się z zimna jak oni. Tym bardziej, że wystawanie na mrozie czasem przedłużało się z takich odjechanych powodów, jak spuszczenie przez kogoś paliwa w nocy. Polak potrafi, nawet gdy pętla autobusowa znajduje się w centrum miasta.

Co do samochodu. 



Wybierałam go podobno czysto po babsku: przede wszystkim miał być ładny, dopiero potem ekonomiczny. Tymczasem okazał się także niezawodny i zaskakująco wygodny, przestrzenny. W dodatku, choć niegarażowany, rano zawsze był nagrzany w środku, o co dbał mój sąsiad Andrzej, mechanik z zamiłowania, który wraz z żoną Wiolą i córką Patrycją byli mi jak rodzina. 

Wspólnie z T. postanowiliśmy, że mojego auta nie transportujemy do Japonii, zdecydowaliśmy o darowiźnie i zostało w Polsce. Mój pierwszy samochód, najlepszy na świecie... Nie jestem materialistką, lecz mojej cejedynki bardzo mi szkoda, bardzo.


Sąsiad Andrzej, który wraz z Żoną doglądał mojego auta (mieli nawet zapasowy klucz :), tu w czasie odzyskiwania go spod 1,5-centymetrowej warstwy lodu.


Dużo się naczytałam o tym, jak często ludzie w Japonii marzną, ponieważ mieszkania i domy są niedogrzane. Dlatego zgodziłam się zamieszkać tutaj pod warunkiem, że u nas będzie zawsze ciepło. I jest, na ogrzewaniu nie oszczędzamy. Lecz polska zima nie odpuściła mi do samego końca. Gdy T. po mnie przyleciał, dotarł z 24-godzinnym opóźnieniem, gdyż z powodu załamania pogody w Europie utknął we Frankfurcie. Jego bagaż dostarczono jeszcze później, ponieważ w zamieszaniu zaginął jak wiele innych. Działo się.


Do Japonii odlecieliśmy już bez przeszkód. Na naszej wyspie zima jest łagodna i za śniegiem właściwie musimy jeździć w góry. A skoro naprawdę zimno jest tylko okazjonalnie, to sama przyjemność.




2 - Kraj czy za granicą?

Kraj!!! Japonia to jeden z wielu paradoksów mojego życia. Bez względu na wszystko, co mnie w naszej Ojczyźnie zasmuca czy irytuje, kocham Polskę, przynależę do niej całym sercem. Nigdy nie brałam pod uwagę emigracji, ani zarobkowej, ani żadnej innej. Gdyby nie bezgraniczna (nomen omen) miłość do T., końmi by mnie z Polski nie wyciągnięto. 



3 - Kraków czy Warszawa?

Kraków. Prawie nie znam tego miasta, a chciałabym. Byliśmy tam z T. podczas Jego pierwszej wizyty w Polsce, ale potraktowaliśmy tylko jako bazę wypadową do Wieliczki i Oświęcimia, nie zwiedziliśmy nawet Wawelu, choć mieszkaliśmy 2 kroki od niego. Czas nas gonił, a nie chcieliśmy tak na chybcika, odłożyliśmy na kiedy indziej. 


Jednak interesujące widoki nas nie ominęły ;) Ponieważ wizyta T. w Polsce mogła okazać się pierwsza i ostatnia, chciałam, aby miał jak najładniejsze wspomnienia z tego odległego kraju, dlatego zarezerwowałam noclegi na piętrze zabytkowej kamienicy, zagospodarowanej małymi mieszkankami dla turystów. Zdjęcia w Internecie były bardzo ok, tyle że nie pokazano obskurnej bramy wejściowej ani widoku za oknem:




Od tamtego razu mam mocne postanowienie - nigdy więcej kota w worku, nocleg jedynie w hotelu. Ale co sobie T. popatrzył, to Jego, hehe.


4 - Morze czy góry?

Góry, zdecydowanie. Bardzo mnie cieszy, że Japonia jest w 1/3 krajem górzystym i że góry tutaj nie są jak w Polsce skoncentrowane w jednym miejscu, ale znajdują się wszędzie. 


5 - Miasto czy wieś?

Przedmieście :) Ostatni adres w Polsce był moim najulubieńszym. Niby w mieście, a przy ulicy sielskiej jak na wsi. Od zgiełku miasta oddzielonej dróżką prowadzącą przez łąkę, z której korzystałam zawsze, gdy nie musiałam siadać za kierownicą swojego auta. Mój kolega ze szkoły podstawowej wybudował obok domu swoich rodziców drugi, z 4 mieszkaniami do wynajęcia i tam udało mi się zamieszkać. Piszę udało, ponieważ ani o emigracji kolegi do Afryki, ani o jego inwestycji w Polsce nie wiedziałam nic, po szkole podstawowej znajomość urwała się. A w dzieciństwie osiedle to odwiedzałam bardzo często, przed osiedleniem się na (znacznie bliższej) obczyźnie mieszkała tam moja najlepsza wówczas koleżanka, razem buszowaliśmy w sadzie jej rodziców, na ulicy graliśmy wszyscy w badmintona i w ringo, bawiliśmy się w podchody. Ze względu na te najlepsze wspomnienia z lat szkolnych miejsce to miało szczególne miejsce w moim sercu, dlatego byłam przeszczęśliwa, gdy okazało się, że po latach mogę tam zamieszkać i ja. Gdyby nie T., chciałabym tam zostać nawet na zawsze. Rodzice kolegi zarządzający jego nieruchomością oraz sąsiedzi byli po prostu super. Mój Mąż bardzo przeżył moje pożegnanie z nimi, był pod ogromnym wrażeniem polskiej serdeczności i bezinteresownej życzliwości. 

Nasi sąsiedzi w Japonii także wydają się być w porządku. Więzi łączące ludzi są tu chyba jednak zupełnie inne. Wprawdzie teściową dzień w dzień odwiedza ktoś z sąsiedztwa, lecz poza tym T. nie wie nawet, kto mieszka 3 domy dalej. Dla mnie to szok, mieszkańców na swoim polskim osiedlu znałam co najmniej z widzenia. A tu na dworze zwykle jest pustawo, prawie nikogo nie widać na przydomowych podwórkach, ludzie z rzadka spędzają ze sobą czas poza domami, jak już, to są to zwykle krótkie rozmowy w progu lub na parkingu, od czasu do czasu przebiegnie jakiś amator joggingu. Tęsknię za polskimi odgłosami: rozmów sąsiedzkich dobiegających zza okien, bicia dzwonów kościelnych, słyszanych zawsze o tej samej porze kroków ludzi śpieszących na poranną Mszę św. i na przystanek PKS, samochodów wyjeżdżających do pracy. Za parkourem nastoletnich sąsiadów i ich kolegów, ich rowerowymi przejażdżkami w stronę pobliskiego basenu tuż przy lesie i z powrotem, turkotem deskorolek.


6 - Dom czy mieszkanie?

Bez różnicy. W Polsce do wynajęcia szukałam niewielkich mieszkań, byle pustych, sama je sobie wyposażałam. W Japonii mamy dom, ale w sumie wszystko mi jedno.


7 - Codzienne rytuały, bez których nie możesz się obejść.

Laptop na kolanach na dzień dobry i na dobranoc, co najmniej. Takie moje okno na Polskę.


8 - Marzenie do spełnienia.

Nie jestem typem marzyciela. Nic, co dobrego i bardzo dobrego przytrafiło mi się w życiu, nie mogłabym nazwać wymarzonym, po prostu się zdarzyło. Cieszyliśmy się na myśl o dzieciach, przeciwskazań brak, oprócz jednego, warunkującego wszystko: Fukushima+. „Bóg odpowiada na każdą modlitwę. Czasem mówi: tak. Czasem: nie. A czasem: chyba żartujesz.” (J.Carter)


9 - Plan do zrealizowania.

Plan realizuje się w bólach, ale nie ma zmiłuj. Tu rozwinięcia nie będzie, Mama Ammara zna sprawę.


10 - Za „wolnych 500 złotych: ubrania i kosmetyki, książki i filmy, coś do/dla domu, albo?

Kieszonkowe dla siostrzeńca.


11 - Sprzątanie czy gotowanie?

Ku memu własnemu zdumieniu - coraz bardziej gotowanie. Ale „po polsku” tylko, kuchnia japońska nie pociąga mnie ani trochę. Co jakiś czas z Polski przysyłane nam są niespodzianki w postaci paczek żywnościowych, śmiejemy się z nadawcami, że prawie jak UNRRA, tyle że w drugą stronę świata ;) I chyba tylko dzięki półproduktom made in Poland gotowanie staje się dla mnie frajdą.



W odpowiedzi na pytania Iwonki, która preferuje zwięźle:

1 - Piwo czy wino? Ani jedno, ani drugie, ani nic w ogóle.
2 - Herbata z kubka czy z filiżanki? Z kubka „przyleconego” z Polski, z drugim do pary dla Męża, z których piliśmy jeszcze u mnie.
3 - Pióro czy długopis? Długopis, pióro tylko odświętnie - daje efekt bardziej elegancki, ale za dużo z nim zachodu.
4 - Kwiaty cięte czy doniczkowe? Doniczkowe.
5 - Czego w sprzątaniu nie lubisz najbardziej? Usuwania kurzu.
6 - Ile chciałabyś mieć dzieci? Już w ogóle.
7 - Skarpety wełniane czy bawełniane? Wszystko jedno, byle grubiej dziane i nie „nudne”.
8 - Książka czy gazeta? Książka.
9 - Na urlop w Polskę czy w Świat? W Polskę.
10 - Włosy proste czy kręcone? Proste.
11 - Kąpiel czy prysznic? Tylko prysznic. W Japonii szczególnie. 



Wyróżnienie Liebster Blog daje możliwość wytypowania do kolejnych nominacji 11 innych blogów, z pominięciem zasady wzajemności. To najtrudniejsze, nie chciałabym bowiem nikogo urazić pominięciem, tym bardziej, że mam szczerą sympatię do Autorów wszystkich blogów, które subskrybuję. A że, z drugiej strony, po selekcji lista czytanych przeze mnie blogów wcale nie jest długa, postanowiłam losować i losowanie ograniczyć do 4 - w Japonii czwórka uznawana jest za pechową, więc na przekór japońskim przesądom właśnie będzie 4 ;) Niniejszym powiadamiam, iż wyróżnienie Liebster Blog otrzymują ode mnie:

Joasia z bloga Świat według mnie
- za poczucie humoru i dystans wobec odmiennych opinii, co sprawia, że wraca się do Niej bez niepotrzebnego ciśnienia, za to z prawdziwą przyjemnością;

Mania i Jej Mama z bloga Jaka matka - taka córka
- za niecodzienny pomysł dwupokoleniowego duetu w blogosferze, klimatyczne zdjęcia i wpisy oddające wspaniałą atmosferę domowego ogniska i relacji rodzinnych;

Chihiro z bloga Chihiro o świecie
(tu puszczam oko, Chihiro będzie wiedziała, dlaczego)
- za dużo łagodniejszy od mojego pryzmat patrzenia na Japonię i przedstawianie tego kraju w sposób rzadko spotykany: 
poetyczny, ale nie oderwany od rzeczywistości;

Autor polskojęzycznego bloga Exignorant's Blog
- za mrówczą pracę, szczególnie w tematyce wydarzeń okołofukushimowych, dzięki której dużo łatwiej dotrzeć do prawdziwych informacji oraz ich źródeł; 
niniejszemu wyróżnieniu nadaję charakter honorowy.




Wyróżnieni Blogerzy zostaną powiadomieni i poproszeni o odpowiedzi na moje pytania w przepisowej liczbie 11, jednak na zasadzie całkowitej dobrowolności. Do zabawy zapraszam też moich Czytelników - będzie mi miło i z ciekawością przeczytam, co mielibyście o sobie do napisania w odpowiedzi na poniższe pytania, w komplecie lub wybiórczo. Lecz w żadnym razie proszę nie czuć się przymuszonym.


1 - Skowronek czy sowa?
2 - Śniadanie na spokojnie czy w biegu?
3 - Wypoczynek czynny czy bierny?
4 - Gorszy brak czasu czy jego nadmiar?
5 - Święty spokój czy kolekcja wrażeń?
6 - Facebook tak/nie, ponieważ ... ?
7 - Komentarze na blogach zwięzłe czy treściwe?
8 - W blogosferze wolność wyboru czy zależności towarzyskie?
9 - Multi-kulti tak czy nie?
10 - Twój stosunek do daty 21 XII 2012 w kalendarzu Majów?
11 - Ulubiony dowcip z gatunku czarny humor (lub inny)?


13 komentarzy:

  1. Chętnie się pobawię jako czytelniczka Twojego bloga :)

    1 - Skowronek czy sowa?
    A uwierzysz, że jedno i drugie? Chyba z upływem lat snu potrzebuję mniej. Budzę się rano, ale nie zrywam do wstawania, bo czytam. A wieczorem... bardzo długo czytam. Kocham czytać :P

    2 - Śniadanie na spokojnie czy w biegu?
    Jeżeli już śniadanie (wiem, wiem... niezdrowo zaczynać dzień bez śniadania, ale ja nie lubię rano jeść), to spokojnie, na tarasie, oczywiście w towarzystwie ukochanego, przy miłej rozmowie.

    3 - Wypoczynek czynny czy bierny?
    Oba. Jeśli wspólnie, to czynnie. W samotności raczej biernie.

    4 - Gorszy brak czasu czy jego nadmiar?
    Nie ma szans na nadmiar wolnego czasu, bo zawsze sobie wymyślę jakieś zajęcie.

    5 - Święty spokój czy kolekcja wrażeń?
    Teraz już chyba święty spokój (starzeję się?).

    6 - Facebook tak/nie, ponieważ ... ?
    Nie, ponieważ tam jest prawie każdy, a ja chodzę swoimi drogami. Ale dobrze, że różni ludzie mają różne motywacje, bo inaczej żadna społeczność by nie powstała ;)

    7 - Komentarze na blogach zwięzłe czy treściwe?
    Ha. Generalnie jeśli już zostaję na jakimś blogu (i co za tym idzie, komentuję), to tylko na takim, którego autor jest mi w jakiś sposób bliski. I wtedy potrafię się rozpisać, bo traktuję to jak rozmowę. Poza tym, z zasady, krótko i treściwie.

    8 - W blogosferze wolność wyboru czy zależności towarzyskie?
    Wolność wyboru. Zawsze i wszędzie.

    9 - Multi-kulti tak czy nie?
    Wielokulturowość jak najbardziej. Pod każdym względem.

    10 - Twój stosunek do daty 21 XII 2012 w kalendarzu Majów?
    Ładna. Chociaż 12 XII 2012 ładniejsza ;)
    Tyle, jeśli chodzi o proroctwa Majów.

    11 - Ulubiony dowcip z gatunku czarny humor (lub inny)?
    Nie umiem opowiadać dowcipów.
    Na egzaminie profesor pyta studentkę:
    -Jaki narząd powiększa się 10-krotnie?
    -Członek?
    -Nie. Źrenica, ale gratuluje chłopaka.

    Zostawiam uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowcip miał być odrobiną prowokacji, lecz mam nadzieję, że nie przekroczył granicy dobrego smaku. Ja to w ogóle nie jestem "kawałowa", a ten był ostatnim, który gdzieś wpadł mi w oko, jako "z życia wzięte" ;)
      Wolę takie w stylu:
      - Czym się różni wróbelek?
      - Bo ma jedną nóżkę bardziej.

      Pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Kochana N., bardzo Ci dziękuję :-). Szerzej, odezwę się później, bo mam tu istne gwiezdne wojny! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia dlaczego, ale strasznie się cieszę (że ubogacająca) i - najszczerzej jak się da informuję, że wzajemnie :-). Mam nadzieję, równie szczerą i wielką jak ta wzajemność, że się od Ciebie nie uwolnię! :-).

      A nawiązując do Twoich odpowiedzi; jak już pisałam u siebie nie był to obowiązek, ale no naprawdę więcej się można dowiedzieć, gdy odpowiedzi są rozwinięte, prawda? Jak zwykle mogłam na Ciebie liczyć :-), więc tak - mam za co dziękować :-).

      Najbardziej rozczulił mnie kocyk :-). Najbardziej rozbawiła "zabytkowa kamienica", choć rozumiem, że Tobie nie było wtedy do śmiechu (ale mieszkanie ładne!). A najbardziej zadumałam się nad tym zdaniem o marzeniach, że nic co Ci się przytrafiło nie było wymarzone, po prostu się zdarzyło. To takie pragmatycznie piękne i pogodzone. Myślałam, że marzę, ale chyba raczej planuję realne a nazywam to marzeniami, bo takich mało realnych marzeń raczej się nie "chwytam" - nie lubię rozczarowań. No ale nie o mnie miało być ;), wiem, ale bardzo mi to zdanie dało do myślenia i zaczęłam odnosić do siebie (jak zwykle? :)). Najbardziej zasmuciła mnie odpowiedź dotycząca dzieci - bez dzieci, jestem o tym przekonana, można żyć szczęśliwie (tak jak można z jednym, bez gromadki kilku), ale to bardzo smutne, jeśli decyzje podejmowane są niejako za nas :(. A tak poza tym, to większość naszych odpowiedzi różniłaby się, gdybym odpowiadała na własne pytania, co utwierdza mnie w przekonaniu, że różnice i podobieństwa się przyciągają :-). W drugiej części pytań - więcej podobieństw :-). A na zadane przez Ciebie pytania też chętnie odpowiem, skoro zapraszasz :-), tylko muszę wyrwać życiu kolejną chwilę :-). Pewnie za kilka godzin ... Tymczasem xxx :-)

      Usuń
  3. Gratulacje!
    1- sowa
    2- spokojnie
    3 - czynny
    4 - nadmiar
    5 - kolekcja wrażeń
    6 tak
    7 różne - zależy od tego, kto, ile ma do powiedzenia.
    8 - wolność
    9 - tak
    10 pożyjemy , zobaczymy
    11. brak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dopytuj. Pisałam krótko, bo zaraz do pracy miałam wychodzić.

      Usuń
  4. 1 - wielka stara sowa :D. Chociaż - niezależnie jak krótko śpię - zaraz po przebudzeniu jestem rześka i mam tak zwanego "powera", który jednak zdycha po 2-3 godzinach ;-), ale tak, lubię poranki :-)
    2 - na śniadanie kawa może ew. jakieś małe ciasteczko :-). Moje 5 minut przed dalszym, 20 godzinnym biegiem.
    3 - czynny zdecydowanie, ja chyba biernie po prostu nie potrafię odpoczywać ...
    4 - pojęcie nadmiaru czasu jest mi zupełnie obce, jestem w stałym niedoczasie, ale wyobrażam sobie, że gdyby nagle dopadł mnie nadmiar czasu, to nie miałabym problemu jak go zagospodarować :-), więc może trochę nadmiaru by się przydało. Ale równowaga, równowaga jest jak zwykle najlepsza.
    5 - kiedyś na pewno kolekcja wrażeń, teraz już święty spokój - nie miewam, a czasami przydałoby mi się go chociaż trochę.
    6 - nie, ponieważ postanowiliśmy z mężem, że nie będziemy "facebookować" ze wszystkimi plusami i minusami tej decyzji i, jak na razie, konsekwentnie: nie.
    7 - różnie, ale jeśli już, to raczej dłuższe, bo jeśli mam pisać :"fajny tekst", "cudne", "interesujące" to wolę milczeć - dla mnie komentarze (czytelników i autorów) to - jak napisała Iwonka - forma rozmowy. Co odpowiedzieć na: "interesujące"?. "Dzięki". A co to za rozmowa? ;-).
    8 - zdecydowanie wolność wyboru, chociaż zależności towarzyskie, przynajmniej w moim przypadku, tworzą się jednak przy okazji.
    9 - tak, multikulti, od zawsze
    10 - brak stosunku - kompletnie poza moim zainteresowaniem :-)
    11 - kochanie co dziś na obiad?
    - NIC.
    - ale wczoraj też było NIC.
    - tak, bo ugotowałam na dwa dni.

    Strasznie fajna ta zabawa :-). Mogłabym tak chyba bez końca się w nią bawić: pytać i odpowiadać, odpowiadać i pytać :-).

    OdpowiedzUsuń
  5. I wzajemnie Droga N. :-). Ale to chyba przesada odpowiadać na tyle pytań i tu u kogoś? :-)

    Co do tekstu zacytowanego przez Ciebie, to jest z gatunku "uwielbiam o ile to dowcip" :-). Super! :-) A widziałaś to:
    http://www.youtube.com/watch?v=rbh-FQV1uzc
    to już istna kwintesencja - dla mnie genialne :D.

    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś zabrałam mojego P. do Krakowa. Znalazłam Hostel (z nazwy tylko dlatego, że łazienka była osobna, serio, aż się zdziwiłam), zdjęcia były piękne, wszystko cacy, prawie przy głównej ulicy 10 minut od rynku. I takim oto sposobem, przejeżdżałam koło niego z 10 razy. To tak a'propos Twojej pięknej kamienicy ;)
    I ja też się zabawię w odpowiedzi :D

    1. Sowa, zdecydowanie. Wstawanie rano jest dla mnie udręką.
    2. Śniadania najczęściej w biegu, jeśli już w ogóle (tak, wiem, najważniejszy posiłek dnia, ale wytłumacz to sobie, kiedy już jesteś spóźniona, bez makijażu, z mokrymi włosami szukając kluczy do auta). Najczęściej z powodu odpowiedzi na pierwsze pytanie ;)
    3. Zależy, jak Iw z KSA :)
    4. Brak, gubię się wtedy i nie wiem w co ręce włożyć i przez to nie robię nic...
    5. Przechodzę w okres "świętego spokoju" :D
    6. Tak, moje źródło kontaktu z innymi ludźmi oraz dzielenie się ciekawymi jutubami, artykułami etc.
    7. Treściwe, lubię czytać dużo, ale z pisaniem to już nieco gorzej.
    8. Zależności towarzyskie, ale mało. Bardziej jednak wolność. W sumie to nie wiem :D
    9. Tak.
    10. Zobaczymy. Po co nadmiernie panikować, a z drugiej strony, tyle złych rzeczy dzieje się na tym świecie...
    11. Nie mogę, znam same brzydkie :D!

    OdpowiedzUsuń
  7. Droga N., niezamierzenie ... :-). Mogłabym bez końca, bo takie krótkie pytania i krótsze oraz dłuższe odpowiedzi, a tyle można się o innych i o samym sobie dowiedzieć..., ale - jak napisałam - nie śmiem kierować uwagi na siebie goszcząc u Ciebie :-).

    Mam nadzieję, że przerwa w życiorysie nie ma jakiegoś negatywnego podłoża?! Ja miałam przerwę w dostępie do bloga dni 2, a potem do całego świata wirtualnego przez kolejne 3 - padły mi jednocześnie dwa laptopy i komputer - dziwne uczucie tak żyć zupełnie bez komputera, chociaż czasu nagle jakby więcej :-).

    Ściskam i życzę wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dołączam się do nadziei mama ammara!

      Usuń
  8. Zaglądam i zaglądam, a u Ciebie cisza. A ja stęskniona jestem...

    OdpowiedzUsuń