2013/08/23

Kolejna brzydka odsłona Japonii, aż lepka od brudu




Śmieci w trawie, klamoty upchnięte po kątach, brud i nieład w kapliczkach, z których tylko jedna nadawała się do sfotografowania. - Tak napisałam ponad rok temu, po pierwszej wizycie w jednym z tutejszych miejsc kultu religijnego. Dodałam, że powodowana wątpliwościami, czy aby nie wyciągam pochopnych wniosków oraz przypuszczeniami, że może trafiłam na wyjątek od reguły, miejsce odwiedziłam ponownie, lecz okazało się, że upływ czasu i nawet tłumnie zaliczona uroczystość, która odbyła się tam w międzyczasie, nic nie zmieniły. Szczytem wszystkiego okazała się kapliczka na zdjęciu: nieco udekorowana, z zafajdanym tekturowym pudełkiem na ofiary pieniężne. Podsumowałam, że widocznie takiego mam tu pecha do miejsc (o różnym, nie tylko religijnym charakterze), bo bardzo często gdzie nie pójdę, nie pojadę - bije w oczy ludzka niedbałość. I że z zapyziałością na taką skalę nie spotkałam się nigdzie w Polsce, naprawdę nigdzie. Choćby nasze skromne przydrożne kapliczki czy krzyże ze sztucznymi i wyblakłymi ze starości kwiatkami są o niebo bardziej zadbane niż miejsce opisane przeze mnie i wiele innych, widzianych później.

Dziś już wiem, że to nie pech, a takie widoki to nie wyjątki. Dlatego dzisiaj ciąg dalszy.

Będąc ostatnio w rozjazdach, wpadliśmy do mijanego gdzieś po drodze urzędu pocztowego. Przybytek zlokalizowany w centrum miasta, usługi na wysokim poziomie, dużo robiącej wrażenie automatyki - a także typowo japoński misz-masz:


Wykonane przez pracowników poczty strachy na wróble (tak to nazwano).

W przyszłym miesiącu w Japonii obchodzony będzie Dzień Szacunku dla Ludzi Starszych.

 Na poczcie kupić można przysłowiowe mydło i powidło. Pod ścianami rozstawione są stojaki i stoliki, z których samoobsługowo wybiera się produkty żywnościowe, pocztówki trójwymiarowe, gadżety z logo Japan Post oraz bezpłatne chusteczki higieniczne i broszury reklamowe.



Ponadto wewnątrz powalająca zapyziałość, na tyle reprezentatywna dla tego kraju kontrastów, że tym razem zamieszczam już bez skrupułów:



Podróżowanie po Japonii unaocznia mi, że wszędzie mogą czyhać podobne niespodzianki, ogólny standard jakiegoś miejsca nie ma znaczenia. 
Kolejne przykłady:

Żel do dezynfekcji rąk u wejścia do dużego marketu spożywczego (w środku było czysto).

Byłam już w niejednej japońskiej przychodni lekarskiej i niemal wszędzie donice z kwiatami wyglądają podobnie, nawet jeśli reszta czyściutka. 
Ewidentnie mają tu z nimi jakiś problem.

Rybki przed - z daleka robiącą dobre wrażenia - restauracją. Wewnątrz akwaria w podobnym stanie.


Próbowałam sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek widziałam takie obklejone brudem miejsca użyteczności publicznej w Polsce - ale nie, nigdy. 


Estetykę miejsc publicznych psują w Japonii również wystawiane w wyznaczone dni posegregowane śmieci. Mniejsze i większe górki worków zobaczyć można nawet przy głównych ulicach Tokio. W przeciwieństwie do zaskorupiałego brudu jak na powyższych przykładach, nie razi mnie to jednak jakoś szczególnie, ponieważ przyjęłam do wiadomości, że taki w części miejsc obowiązuje system, a poza tym brzydkie widoki rekompensowane są przez czyste, często wręcz ładne pojazdy zbierające te śmieci.




Na naszym osiedlu śmieci zanosi się do stojącego w ustronnym miejscu murowanego „domku”. Częstsze są chyba jednak takie rozwiązania:



16 komentarzy:

  1. Śmieciowo zakończyłaś N. Cóż ma napisać. Chyba tyle,że myślałam iż... gdzieś daleko za morzem ...
    Jak widać, pozory wszędzie ktrólują, tylko gdzieś barwniej, gdzieś szaro... ech!
    U nas weszło ostatnio ustawa śmieciowa i śmieciowo się zrobiło! Takiego bałaganu to chyba ze śmieciami u nas nigdy nie było. My podpisaliśmy umowę o segregacji śmieci. Otrzymaliśmy odpowiednio opisane worki i wzorcowo śmieci segregujemy. Nadszedł dzien wywozu. Mężowski wystawił przed dom kontener i opisane worki. Przyjechała śmieciara i.... i do jednego worka wszystkie segregowane przez nas śmieci wrzuciła. Jeden worek przed domem zostawiono ( papier) Zastanawialiśmy się dlaczego? Pytanie nadal pozostało bez odpowiedzi.
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, a głosi się przecież: „Zwiąż makulaturę, rozwiąż problem”.

      DD, wiem o tej polskiej ustawie i z przykrością stwierdzam, że czego by nie wytknąć Japonii, to naszemu krajowi daleko do systemu, który tu obowiązuje. Tutaj również zdarza się wrzucanie wszystkiego jak leci do tej samej śmieciarki, lecz z drugiej strony nie słyszę o takich sytuacjach, jak znane mi z polskich relacji: że ludzie, zdesperowani kilkutygodniowym czy nawet kilkumiesięcznym oczekiwaniem na worki, pojemniki czy wywózkę, organizują akcje znoszenia odpadów do biur odpowiedzialnych za to urzędników. Nie zdarza mi się też widzieć, żeby śmieci zalegały dłużej niż połowę dnia wyznaczonego na ich wywiezienie.

      Życzę dużo cierpliwości.

      Usuń
    2. Moja kochana - to kolejna super przygotowana ustawa przez najjaśniej nam panujący rząd. Rządzący dbają, aby obywatelom nie zabrakło rozrywki. A kiedy marudzić zaczną, to się PISem postraszy i znowu wybiorą. Cierpliwości zaczyna mi już brakować. Podejrzewam,że innym również.

      Usuń
    3. Na naszym japońskim osiedlu zwykłe śmieci zabierane są we wtorki, czwartki i soboty rano. Przez weekend do wtorku nasz przydomowy, prywatny pojemnik do segregowania zapełnia się nierzadko na styk. (Wielu Japończyków, zwłaszcza mieszkających w blokach, swoje śmieci przetrzymuje na balkonach albo w przedsionkach, tzw. genkan, symbolicznie oddzielających nieczystą przestrzeń zewnętrzną od czystej mieszkalnej - dlatego zazwyczaj trochę obniżonych w porównaniu z resztą mieszkania.) Potrafię więc wyobrazić sobie sytuację w Polsce, Dorotko. Przyglądam się jej rozwojowi, mając nadzieję, że nie zawiesi się jak na demotywatorach.pl:
      - Przepraszam, gdzie mogę złożyć skargę na ustawę śmieciową?
      - Prosto do niebieskiego kontenera.

      Usuń
  2. Witaj ;)
    Nie trzeba do odległej Japonii wyjeżdżać, aby zobaczyć niechlujne widoki :(
    Ja jestem przerażona brakiem estetyki i kultury poszanowania.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do kultury poszanowania, to Japonia na pewno może stanowić wzór do naśladowania, ponieważ stosunkowo rzadkie są przypadki tumiwisizmu w odniesieniu do przestrzeni publicznej (z prywatnymi posesjami różnie bywa) oraz wandalizmu. Nie widuję napisów na elewacjach, graffiti sporadycznie i tylko w miejscach raczej odludnych. Społeczności lokalne systematycznie zbierają się na wspólne porządkowanie wybranego fragmentu sąsiedztwa (na naszym osiedlu raz w miesiącu, niedzielnym rankiem). Na ulicach z reguły nie ma koszy, panuje zwyczaj zabierania swoich śmieci do domu, ewentualnie wrzucania do pojemników, które z kolei licznie znajdują się przy automatach z napojami czy lodami, w sklepach i obok nich. Całe ich szeregi są także na parkingach - tam jednak widzę, że zaskakująco dużo kierowców (zwłaszcza samochodów ciężarowych) zamiast przejść kilka kroków i wyrzucić opakowania po spożytym posiłku do kosza, zostawia je za pojazdem i odjeżdża jak gdyby nigdy nic. Odpadami w reklamówkami nierzadko są też zaśmiecone pasy zieleni dzielące jezdnię, czasem wręcz trudno uwierzyć, że to naprawdę Japonia, takie śmietnisko. Ja i Mąż dużo jeździmy i często widujemy ekipy sprzątające te miejsca, najczęściej są to zatrudnieni do tych prac ludzie w starszym wieku - lecz co ciekawe, czasem są to rodzice z nastoletnimi dziećmi, którzy prawdopodobnie celem kształtowania pozytywnych postaw razem z nimi likwidują te dzikie wysypiska.

      Dziękuję za wizytę, Morgano.

      Usuń
    2. Piękny przykład rodzicielski. Nie idź , zrób, tylko razem zróbmy.
      Serdeczności.

      Usuń
    3. Ja też jestem pod wrażeniem za każdym razem, gdy widzę takie sceny. Podoba mi się także to wspólne porządkowanie sąsiedztwa, bo choć wiem, że niektórzy mają lenia i im się nie chce, to jednak bardzo rzadko (przynajmniej u nas) się zdarza, aby choć nie „oddelegowano” kogoś z rodziny do takiej pracy społecznej.

      Dobrego tygodnia, Dorotko, pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  3. Na naszej poczcie też mydło i powidło można kupić tyle tylko, że u Pani w okienku:) I wcale pięknie nie jest ale takiego brudu to nie widziałam.
    A te worki ze śmieciami to jakiś czas temu też się pojawiły. W naszej dzielnicy( nie wiem jak w innych) właściciele domków jednorodzinnych zobowiązani są segregować śmieci ale zamiast dostać pojemniki to dostają worki i muszą je w określone dni wystawiać. Czasem ktoś wystawi wcześniej albo jak już uzbiera i to tak leży. Mało ciekawie to wygląda:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, wyobrażam sobie... Z mojego punktu widzenia nie ma jednak tego złego: jeśli faktycznie przeprowadzimy się kiedyś do Polski jak to mamy w planach, mój Mąż będzie miał widoki niczym w swojej Japonii ;) A na ziemię sprowadzą Go nasze kolejki na poczcie ;)

      Dziękuję za dzisiejsze odwiedziny i wszystkie komentarze, Iwonko.

      Usuń
    2. Nio tak...:) Zawsze będziesz mogła mu powiedzieć "poczuj się jak w domu kochanie":):D

      Usuń
    3. Prawda? :D T. co prawda najchętniej dałby dyla z Japonii już teraz, myślę jednak, że nie raz i nie dwa zatęskni Mu się choć trochę, a wtedy te worki byłyby jak znalazł - nie przypuszczam, aby tęskno Mu było właśnie do nich, ale jak się nie ma, co się lubi... ;)

      Usuń
  4. Zaintrygował mnie post, bo byłam przekonana o wyjątkowej czystości w tamtej części świata. Ale gorszy brud widziałam w Polsce w łazience szpitalnej, o ubikacjach nie wspomnę. Na mojej poczcie sprzedają i mydło, i proszek. I tylko worków ze śmieciami nie widać, bo wrzucamy do obskurnych kontenerów. Twoje zdjęcia przybliżają kraj, proszę, by było ich jak najwięcej. Pozdrawiam wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyleciałam tu z takim samym przekonaniem, tym więc większe było moje zdziwienie, żeby nie powiedzieć: szok. Gdyby widoki jak na załączonych zdjęciach dotyczyły wyłącznie przestrzeni prywatnych, wzięłabym poprawkę na to, że przy takiej liczbie ludności nie jest możliwe, aby każdy był czyścioszkiem. No ale.
      Nie będę się licytować na porównania z Polską, każdy opiniuje na podstawie własnych obserwacji, wiadomo.

      Dziękuję :)

      Usuń
  5. widzę,że wszędzie jest w sumie,ogólnie tak samo..my Polacy mamy często,poprzez te swoje kompleksy, dość nieprawdziwe,wyidealizowane pojęcie o innych .tzw,zachodnich krajach i potem się dziwimy..jak przyjechałam do Anglii to bardzo się dziwilam właśnie,że tu tak brudno!! Ze tak zaniedbane..dziś choć jestem tu krótko wiem,ze to nie tak..,że wszystko zależy od regionu i ludzi!!! Czasami wioska obok wioski różni się bardzo..mieszkam w miasteczku gdzie estetyka poraża, negatywnie niestyty,na zasadzie jak się zepsuło --to co,
    wisi jeszce to niech wisi:):) Ale tuż obok za miedzą jest cudna wioska,tak piękna tak zadbana, czyściutka..
    Wszędzie brud mozna spotkać i u nas w Polsce ina świecie..jakie wyjście...zamieszkać tam gdzie ładnie!! Ha,ha Bo za wszystkich i tak nie posprzątamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Internetowi jestem na bieżąco i wiem, że w Polsce pedagogika wstydu trochę jakby mniej niż kiedyś, ale ogólnie nadal ma się dobrze. Bez sensu, zgadzam się. Komentujemy pod postem zamieszczonym 4 lat temu. Od tamtego czasu mam za sobą nowe obserwacje i aby było sprawiedliwie, teraz napiszę, jak wyglądają tutaj przestrzenie przynależące do budynków, w których systematycznie gromadzą się wyznawcy innych religii, przybyli z innych krajów. Otóż czasem podobnie, jak ta przykładowa kapliczka japońska. Czy to Japonia tak „zaraża”, czy to raczej kwestia przewagi indywidualnych cech w danej zbiorowości, niezależna od narodowości, pochodzenia jej członków? Oto jest pytanie.

      Usuń