2013/10/22

Na czerwonym


W naszym mieście bezpieczeństwa uczniów wracających ze szkół pilnują seniorzy-wolontariusze. Na jakich zasadach odbywa się to w innych miejscowościach - nie wiem, w każdym razie także poza naszą prefekturą (zdj.) takich pomocnych ludzi obojga płci widać wielu.



Uroczyste otwarcie nowego kombiniTen przydrożny sklep jest mały, im jednak oddawany do użytku budynek większy, tym też większa szansa na ujrzenie stojących jeden obok drugiego pracowników danego sklepu lub restauracji, którzy w ramach inauguracji rytmicznie kłaniają się przejeżdżającym kierowcom 
albo np. wymachują flagami reklamowymi (lubię takie widoki, wyglądają z lekka odlotowo).




Wygląd wszechobecnych w Japonii torii nie zawsze jest majestatyczny (link) czy choćby estetyczny. Czasem zarówno one, jak i miejsca, w których się znajdują, robią tak nieporządne wrażenie, że można się zastanawiać, co właściwie kierowało ludźmi, którzy postawili bram(k)ę do świata bogów, ale o nią nie dbają, lub - jeśli fundatorzy nie żyją albo zmienili miejsce zamieszkania - dlaczego dbałość o nie nie leży na sercu innym wyznawcom tej samej religii:


Nie zawsze udaje mi się zdążyć wykadrować pole do sfotografowania czy ustawić zoom, gdy stoimy na światłach - w Japonii sporo kierowców wyłącza silnik nawet podczas takich krótkich postojów (por.: link), jednak ruch pojazdów odbywa się stosunkowo płynnie. Gdy zauważę coś ciekawego, a nie spieszy nam się jakoś szczególnie, T. znajduje miejsce do zaparkowania zaraz za sygnalizacją lub nawet zawraca, abym mogła pooglądać dokładniej - jak w tym przypadku: 


Posążek Jizō na przydrożnym cmentarzyku. Symbolizować może oddanie temu bóstwu w opiekę dziecka nienarodzonego lub urodzonego jako martwe, 
które według wierzeń buddyjskich do czasu reinkarnacji buduje świątynie z piasku w piekle. Reinkarnacja jest możliwa wtedy, gdy rodzina ofiaruje dary 
w ziemskiej świątyni i odbędzie specjalną ceremonię, podczas której odziewa zakupiony posążek w szatki, będące deklaracją opiekowania się bóstwem 
w zamian za to, aby pocieszało przebywające w piekle dziecko i pomogło mu się z niego wydostać. 
(Por. także: link.)


Poniżej Jizō na skraju innego cmentarza, który zwiedziliśmy za zgodą pilnującego go mnicha. Widoczne na zdjęciu posągi o dorosłym wyglądzie są symbolami opieki nad noworodkami, kobietami w ciąży, podróżnymi i pielgrzymami. Ten po prawej w jednej ręce trzyma kij z grzechotką do przepędzania z drogi ewentualnych żywych przeszkód, a w drugiej klejnot spełniający życzenia.


Przykładem specyficznego stosunku do Jizō jest czczony jako cudowny posąg tzw. Jizō Spełniającego Życzenia (lub Uciekającego). 
Ponieważ - jak głosi legenda - samowolnie opuszczał świątynię, zdyscyplinowano go za pomocą sznurków, którymi po dziś dzień jest obwiązywany, 
a towarzyszy temu wypowiadanie życzeń. Sznurki wprawdzie rozwiązuje się, gdy życzenia są już spełnione, ale ponieważ interesantów jest niekończąca się liczba, uziemiony jest na wieki wieków. Zdjęcia tego i wielu podobnych Jizō: link. 


14 komentarzy:

  1. Anonymous23/10/13

    Bardzo podobają mi się te maleńkie torii. Kojarzą mi się z polskimi przydrożnymi kapliczkami, na swój sposób są wzruszające.
    Ciekawe czy Jizō Spełniający Życzenia spisałby się lepiej niż Daruma :)

    Pozdrawiam serdecznie
    GosiaK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, osznurkowany Jizō uziemiony jest na amen i raczej nie ma wyjścia, musi się wykazać, natomiast japońska pękata wańka-wstańka od opłaconych roszczeń jakoś tam jeszcze może się wykulać ;) Tym bardziej, że ma dodatkową motywację, skoro ostatecznie (po wypełnieniu narzuconego jej zadania) ma skończyć w płomieniach.
      Małe torii rzeczywiście mogą kojarzyć się z naszymi kapliczkami. Gęstość ich rozmieszczenia w Japonii czasem wręcz przebija widoki spotykane w Polsce, np. te z 3 pierwszych zdjęć wraz z kilkoma innymi stoją w linii ciągłej zaledwie kilkanaście metrów jedna od drugiej.

      Serdeczności!

      Usuń
  2. Witaj
    Bardzo lubię tutaj zaglądać, zawsze czegoś ciekawego się dowiem. Bardzo za to dziękuję.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morganko, przyjemność po mojej stronie. Odwzajemniam pozdrowienia, załączając jeszcze jedną ciekawostkę:

      W Japonii istnieje rzeka będąca odpowiednikiem greckiego Styksu. Japończycy wierzą, że dusze ludzi, którzy za życia wypełniali dobre uczynki, przechodzą lub przejeżdżają w zaświaty po wznoszącym się nad nią moście strzeżonym przez Jizō. Ci, którzy nie wyróżniali się ani w dobru, ani w złu, przechodzą przez wygodny bród. Natomiast wyjątkowi grzesznicy muszą pokonać głębiny pełne stworów podobnych do węży.

      Usuń
    2. Anonymous30/10/13

      Styks to rzeka z mitologii greckiej. Ta, w którą wierzą Japończycy, istnieje tylko w mitologii japońskiej?
      - Ola

      Usuń
    3. Istnieje naprawdę i jest jedną z kilku tutejszych prawdziwych rzek o takiej samej nazwie: Sanzu.

      Usuń
  3. Taki "anioł stróż" przeprowadzający dzieci przez jezdnię w pobliżu szkoły był u nas jeszcze do niedawna. Teraz nie ma. Zapewne z braku pieniędzy.
    Czerwony - jeden z moich ulubionych kolorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko, to anielskie określenie szczególnie mocno pasuje do zdarzenia, o którym w ostatnim czasie informowały tutejsze media. Otóż w pobliżu jednej ze szkół szaleniec z nożem w ręku zaatakował dziecko. Uszło ono z życiem dzięki takiemu staruszkowi, o jakich mowa w poście. Pan ruszył na ratunek, co kosztowało go własne życie, został bowiem ugodzony w serce. Ta tragiczna, lecz jednocześnie piękna śmierć harmonijnie komponuje się z dumą, jaką zdają się odczuwać Japończycy strzegący bezpieczeństwa dzieci na pasach.

      Kolor czerwony ma w Japonii bogatą symbolikę. Wierzy się tutaj, że posiada moc odpędzania zła. Oznacza bohaterstwo i uczciwość. Symbolizuje dobre zdrowie (dlatego zwłaszcza ludzie w podeszłym wieku zakładają elementy garderoby w takim kolorze). A także dobrobyt, zaś w połączeniu z białym - wszelką pomyślność. Czego bardzo Ci życzę :*

      Usuń
  4. Kochana, lepiej późno niż wcale, ale choć myślałam, że nie dam rady - jestem :-). O jakże bym chciała, by w Jordanii tak wyglądało bezpieczeństwo dzieci na drogach, tymczasem wypadków z udziałem dzieci jest naprawdę za dużo :-( i nie wiem kiedy dojrzeję do tego, by moje samodzielnie poruszało się poza domem, ale na pewno nie nastąpi to szybko, pewnie o wiele później, niż on do tego dojrzeje.

    Dlaczego wg Buddystów nienarodzone dzieci/dzieci urodzone jako martwe karane są piekłem? Okropne strasznie :-(

    Najserdeczniej Cię ściskam i przepraszam, że mój mail do Ciebie wciąż w szkicach :-(, ale wciąż od ponad 2 tygodni mam na wszystkich frontach wielką kumulacje i muszę temu sprostać i już kompletnie na nic mi mnie nie wystarcza ...w tej chwili schodzę z piątkowej firmowej szychty, jest 1:34 w nocy ehh. Uściski raz jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę, nie rób sobie wyrzutów - wiem, jak to jest być w niedoczasie, właśnie to przerabiam. Chcę jednak odpowiedzieć na pytanie zadane w komentarzu, póki jeszcze nie przeskoczyła nam kartka w kalendarzu (zachowajmy choć pozory systematyczności ;).

      Osobiście wierzeń buddyjskich „nie czuję” w ogóle, więc jedynie powtórzę za mnichem pilnującym cmentarza z Jizō: Według buddyjskiej koncepcji zaświatów dzieci, które zmarły przedwcześnie, po prostu nie zdążyły zapracować sobie na zmianę karmy.

      W Japonii chyba przykłada się dużą wagę do bezpieczeństwa na drogach. Jezdnie bywają niewiarygodnie wręcz wąskie, chodników często brak, za to cała masa aut, skuterów i rowerów, a jednak stosunkowo rzadko słychać o wypadkach. Kierowcy raczej nie szaleją, rowerzyści w wieku szkolnym standardowo zakładają kaski, tornistry wyposażone są w odblaskowe nakładki, dzieci maszerują do szkół i z powrotem gęsiego za kimś starszym (osoba dorosła lub najstarszy uczeń z sąsiedztwa) - tak to tu generalnie wygląda.

      W Jordanii sytuacja jest inna, pamiętam z Twojego bloga. Dlatego, Mamo Ammara, nie dziwię się Twojej postawie. Samych przyjemnych chwil spędzanych razem, co niech niezmiennie jest dla Ciebie nagrodą za wysiłek wkładany w to, aby Synkowi w każdych okolicznościach było komfortowo, na ile tylko się da. Buziaki!

      Usuń
  5. Ciekawie wyglądają te posążki Jizo w czerwonych czapeczkach i szaliczkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posążki ubierane są zazwyczaj w czapki, śliniaczki i pelerynki lub fartuszki, ale można też zobaczyć na nich zwykłe ubranka, niejednokrotnie w bardzo swobodnym stylu (np. czapki z daszkiem). Kolor czerwony dominuje, lecz występują także inne. Efekty wizualne potęgowane są przez zostawiane obok zabawki, bibeloty, sztuczną biżuterię, a przy Jizō mających dorosły wygląd - np. papierosy czy komiksy.

      Usuń
  6. Wspaniale, że Ci wszyscy starsi ludzie stają na straży bezpieczeństwa dzieci:) Naprawdę wspaniałe i niesamowite:) W Polsce to by chyba nie przeszło. za duży obciach.. no i sprzed telewizora trzeba by się ruszyć....
    Niesamowicie wygląda ten posąg w czerwonym wdzianku:)
    Super męża masz, że jeszcze autko zawraca aby fotki porobić:) Mój to jest anty fotkowy i się nie zatrzymuje:( raz wyjątek zrobił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, z tymi zdjęciami to jest chyba tak, że w szczegółowym poznawaniu przeze mnie tego kraju T. widzi nadzieję na to, że się do Japonii kiedyś w końcu przekonam. Póki co, jest wręcz przeciwnie. Może gdybym poprzestawała tylko na oglądaniu, bilans wyszedłby chociaż na zero, lecz podchodzenie do rzeczywistości w powierzchowny sposób nie leży w mojej naturze. Seniorzy-wolontariusze bilans ten jednak w jakimś stopniu windują :) Bardzo lubię ich widok na ulicach. Piszesz o obciachu, no tak, w Polsce ja też odnoszę wrażenie, że takie zajęcie postrzegane jest jako wstydliwe, może dlatego, że często powierzane jest osobom dotychczas bezrobotnym, które decydują się na nie tylko z powodów finansowych, ale nie jest to dla nich praca marzeń. Czy oddelegowywani są do niej strażnicy miejscy, dla których pewnie też nie jest to szczyt aspiracji. Ochotnikami są (w każdym razie byli w ubiegłym roku, gdy o tym czytałam w Internecie) chyba tylko więźniowie skazani za przestępstwa w ruchu drogowym, którym zaproponowano taką nieodpłatną aktywność w ramach resocjalizacji na terenie Białegostoku.

      Usuń