2013/10/07

Prawo serii




Z ostatniej delegacji T. wrócił aż o 3 godziny wcześniej niż to było zaplanowane, wprawiając mnie w nastrój tym lepszy, że na dodatek przywiózł całą masę ciemnego chleba, najróżniejszego. Zupełnie inny od typowo japońskiej białej gąbki, pyszny - i weź tu nie jedz :) Ponieważ jednak ciemny niekoniecznie oznacza zdrowy, mój zestaw do uprawiania sportu w warunkach domowych profilaktycznie powiększyłam o nowe przybory. Najbardziej lubię ćwiczyć z Mel B, rozbrajają mnie jej teksty.

Również profilaktycznie zaliczyliśmy kilka wizyt lekarskich, tym razem to ja przypilnowałam, aby Mąż dał się gruntownie przebadać. Zaniepokoiło mnie powtarzające się w ostatnim czasie Jego gorsze samopoczucie, do którego nie chciał się przyznać, lecz które nie uszło mojej uwadze. Wielokrotnie śmiał się, że trochę się marnuje nasze bardzo dobre ubezpieczenie, więc odwołałam się do Jego własnych słów i nie odpuściłam. Ostatecznie okazało się, że przyczyną jest „tylko” permanentny stres związany z mnogością obowiązków zawodowych. Wyjątkowo więc sama od siebie zaproponowałam, aby tę serię medyczną zakończyć wyjazdem na wodny snowboarding - mamy ustalone, że obrączka na palcu zobowiązuje i koniec z akrobacjami (por.: link), lecz czułam, że powrót na skocznię pomoże T. odreagować, i faktycznie, jak ręką odjął. On sobie skakał, ja oglądałam. Nie tylko ja:




Odreagować potrzebował też dobry kolega Męża, który miał zostać ojcem (link, bez komentarza). Często jeździmy gdzieś we czwórkę, lecz tym razem, skoro niedoszła mama postanowiła zostać jeszcze w domu, solidarnie zostałam i ja. Panowie miejsce wybrali po swojemu, a wieczorem dostałam od T. zdjęcia:



(YT, dla porównania.)



Prawem serii w ostatnim czasie zaniemogła też Teściowa, na Nią z kolei źle podziałał udział w kilku pogrzebach. Poprzednim razem, gdy zaczęła mówić o śmierci, która w Japonii jest tematem tabu (do tego stopnia, że o zmarłej osobie nie mówi się, że umarła, tylko że znikła), kupiliśmy Jej nową toaletkę, a na spodziewane pytanie, dlaczego taka droga, odpowiedzieliśmy ze śmiechem, że to inwestycja na lata. Tym razem pomógł wspólny wyjazd nad Zatokę Tokijską


Wypatrzony po drodze miks nowego ze starym.

Nad Zatoką.

Symbole japońskiej jesieni: kaki (por.: link) oraz kuri (kasztan jadalny) - w czasach klęski głodu stanowił podstawę diety Japończyków. Współcześnie w Japonii bardzo dużo jedzenia trafia do śmieci, rocznie wyrzuca się aż 7 milionów t, co odpowiada 11 bilionom ¥


Jest pewna baśń japońska, którą zna ponoć każde tutejsze dziecko. Otóż podstępna małpa zaproponowała krabowi, że da mu ziarenko kaki w zamian za kulkę ryżu. Krab przystał na propozycję, lecz gdy z ziarenka wyrosło mu drzewo, o pomoc w zerwaniu owoców zmuszony był prosić małpę. A ta wspięła się wysoko i zaczęła objadać się sama. Potomstwo kraba pomściło tę niesprawiedliwość z pomocą kuri, pszczoły i moździerza: gdy zaproszona do jego domu małpa chciała się ogrzać przy ogniu, wybuchł jej prosto w twarz ukryty tam kasztan, potem użądlił ją owad, a na koniec ze skutkiem śmiertelnym spadło jej na głowę żelastwo. (Inne przykłady historii opowiadanych w Japonii: link - niech się schowają krytykowane w Polsce za epatowanie okrucieństwem baśnie braci Grimm.)


Tej jesieni w okolicznych sklepach „straszą” tylko halloweenowe dynie oraz strachy na wróble:


Gruszka japońska nashi (por.: link).



W przyszpitalnej aptece.

Jak co roku o tej porze, w sklepach ogrodniczych pojawiła się ozdobna kapusta.


16 komentarzy:

  1. Ile ciekawych informacji i pięknych zdjęć!
    Oby "seria" została przerwana. Z drugiej strony to cudownie, że możecie na różne sposoby poprawiać sobie humor, odreagowywać :-). Niby pieniądze szczęścia nie dają, a jednak dają możliwości :-).
    Życzę dużo zdrowia i jak najmniej stresów, bo pewnie tak zupełnie "bez" się nie da ...
    Uściski serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieniądze - temat rzeka. W naszym domu zarabia je tylko Mąż i bardzo kocham Go za to, że choć oboje z natury nie jesteśmy rozrzutni, to nie żal Mu ich wydawać także z myślą o innych. Gdy rozwiązałam swoje umowy o pracę i sprowadziłam się tutaj, we wzruszająco naturalny sposób przejął na siebie obowiązek systematycznego wspierania pod kątem finansowym mojej Babci oraz Mamy w Polsce. I to był Jego pomysł, aby nie oszczędzać na wspomnianej w poście toaletce, co tylko utwierdziło mnie w szacunku dla Niego, wszak tyle jest historii o tym, jak najstarsi członkowie rodzin traktowani są według zasady „z łaski na uciechę”.

      Miło mi, że wpadłaś, Mamo Ammara :) Pozdrawiam Cię z taką samą serdecznością :*

      Usuń
  2. Anonymous9/10/13

    Jak to jest być bogatym? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem. Ale czasem gramy w loto (japoński totolotek), więc niewykluczone, że kiedyś będę mogła opowiedzieć ;)

      Usuń
  3. Witaj :)
    Bardzo lubię Twój blog i poznawanie nowego kraju, jakim jest Japonia, nieznana szerzej dla mnie :)
    Jak wszędzie, marnuje się żywność, tak jest i u nas.
    Dziękuję za fotoreportaż, warty oglądania i czytania :)
    Pozdrawiam mile :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również Cię pozdrawiam, Morgano :) Dziękuję za komentarz! Idąc za pozostawioną w nim uwagą o marnowaniu żywności w Polsce, porównałam najnowsze dane i - tego się nie spodziewałam: w 127-milionowej Japonii marnuje się rocznie 7 milionów t żywności, ale w 38-milionowej Polsce jeszcze więcej, bo 9 milionów t! Nasz kraj sytuuje się na 5 pozycji wśród państw UE marnujących jedzenie (za Wielką Brytanią, Niemcami, Francją, Holandią). Pewną pociechą są uzupełniające obraz sytuacji dane Eurostatu, według których głównym źródłem tego marnotrawstwa u nas (w Polsce) jest branża spożywcza, podczas gdy w krajach zachodnich są to gospodarstwa domowe - niemniej, prawie co 3-ci Polak przyznaje się do nieprzestrzegania zasady „4P”, na którą składają się: planowanie zakupów, przetwarzanie produktów, podzielenie się nadwyżką żywności oraz posegregowanie odpadów na bio- i inne.

      Usuń
  4. Anonymous14/10/13

    Ozdobne kapusty upiększają tej jesieni Katowice :)
    Słyszałam ostatnio, jak utylizuje się w Polsce tony (dosłownie) przeterminowanych słodyczy, a to pewnie wierzchołek góry lodowej. Mnie, słodyczożercy, serce aż ścisnęło się z żalu. Tyle dobroci zmarnować w jakimś piecu...
    A na stres najlepsza jest spora dawka śmiechu. Najlepiej codziennie :)

    Pozdrawiam cieplutko
    GosiaK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kapustkach wspomniałam, gdyż kojarzą mi się właśnie z Polską :) Przeterminowana żywność też bardziej z naszym krajem; nie twierdzę, że w Japonii taka się nie trafia, jednak dotychczas nie zdarzyło mi się na taką natknąć. W tym miejscu trochę kontrowersyjna ciekawostka z pewnej strony w języku polskim (http://www.japanfood.eu/cms.php?id_cms=14&id_lang=3) : Japońscy producenci żywności skracają terminy ważności swoich produktów, żeby uniknąć reklamacji z powodu ich nieświeżości. Dlatego JapanFood.eu wyprzedaje i rozdaje produkty, którym termin ważności zbliża się do końca lub które dopiero co go przekroczyły. Do korzystania z takiej promocji zachęca się hasłem: Support for MOTTAINAI (jap. „Jaka szkoda!”, „Żal wyrzucać”).

      Co do słodyczy, to czy słyszałaś również o wielkim grillu urządzonym po tym, jak Wedel wypuścił na polski rynek świeżutkie wprawdzie, lecz zarobaczone cukierki i czekoladę?... Wywołało to falę żartów, że nie należy się dziwić, skoro w 2010 sprzedany został spółce japońsko-koreańskiej, a Azjaci mają upodobanie w jedzeniu robali ;) Co do Japończyków, to nie wiem, ile w tym prawdy, ale Koreańczycy faktycznie, u tych z Południa można zjeść np. gulasz z larw jedwabników, bleh...

      Gosiu, T. ma bardziej wesołe usposobienie od mojego, więc to On częściej nas rozśmiesza. Twoje zdanie na temat odstresowującego działania śmiechu podzielam jak najbardziej! Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
    2. Anonymous15/10/13

      Coś mi się kojarzą kasztanki z robakami, była taka afera. Z drugiej strony może było mało konserwantów w tej partii i to dlatego :) W końcu robak byle czego nie tknie. Dlatego moje ulubione czereśnie jem zawsze bez zaglądania do środka - jestem prawie pewna, że siedzą w nich małe urocze robaczki.

      A czy w Japonii też zdarzają się takie afery z żywnością jak u nas?

      Pozdrawiam cieplutko
      GosiaK

      Usuń
    3. Afer jest całkiem sporo, Gosiu. Mają tu też miejsce wydarzenia, których oficjalnie nie zalicza się do skandalicznych, a które wywołują reakcje dużo mocniejsze niż te Twoje „urocze robaczki” ;) Co najmniej od 2 lat powtarzają się np. doniesienia o tym, że rząd japoński finansuje działania pewnego profesora, których wolę tu nie opisywać - kto zainteresowany, proszę na własną rękę odszukać informacje według tagów: meat, mitsuyuki ikeda, okayama laboratory, environmental assessment center. Uwaga: nie jeść podczas czytania! - to jest tak obrzydliwe, że wydaje się aż niewiarygodne, choć obwieszczane jest także w mediach mainstreamowych, a miejsce pracy profesora nie wzbudza podejrzeń o niesmaczny żart (http://www.eac-w.com/). Tak więc chyba Cię przebiłam, Gosiu, ale ... może lepiej uwierz mi na słowo ;) Pa.

      Usuń
  5. Dostałam taką kapustkę od uczniów. Stoi teraz w wazonie i cieszy oczy.
    Prawo serii.... ufff... Jeśli ta seria przyjemna - to lubię. Niestety, najczęściej w czarne szaty się odziewa. Wymyśliłam więc na nią sposób. Wykorzystałam przysłowie "nieszczęścia chodzą parami". A zatem u mnie taka czarna seria składa się zazwyczaj z dwóch zdarzeń. Ot... taki myk. Działa!
    Serdeczności przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2 to jeszcze znośnie :) W Japonii mówi się:「yowarimenitatarime」, co oznacza, że nieszczęścia nigdy nie przychodzą w pojedynkę - i bez określenia limitu brzmi mniej optymistycznie.
      Dorotko, jesienią T. wkomponowuje ozdobną kapustę w nasz przydomowy ogródek, kojarzy Mu się z dekoracjami w ogrodzie mojej Mamy. Tym sposobem powstaje nam taki niby kawałek Polski tuż za drzwiami :) To odporna roślina, otrzymany od uczniów dowód sympatii prawdopodobnie długo będzie cieszył Cię swoim widokiem. A ja wraz z pozdrowieniami raz jeszcze z przyjemnością przesyłam Ci gratulacje z okazji otrzymanej w Dniu Nauczyciela nagrody :)

      Usuń
  6. Anonymous18/10/13

    Ciemny chleb może być niezdrowy? Jak to?
    Tosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tosiu, ciemne pieczywo jest zdrowe, o ile nie zostało wyprodukowane z mąki potocznie nazywanej białą i z dodatkiem tzw. zaciemniacza (w Polsce jest to koncentrat słodowy, a czasem karmel - mimo że jako barwnik od pewnego czasu jest on zakazany).

      Usuń
  7. No to chłopaki poszaleli :)
    Jak pisałam wcześniej kasztany są pycha:) i co ciekawe jest wiele przedwojennych przepisów wykorzystujących te pyszności, a teraz są w zasadzie nieznane. A kaki uwielbia moja ciocia, nazwoziła mi ostatnio:) fajnie smakują troszkę jak takie słodkie, gruszkowe pomidory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszaleli i to dosłownie ;) Obecny był tam także pan narciarz w wieku emerytalnym (!), więc nie chcieli być gorsi, ale że w przeciwieństwie do emeryta nie mają tyle czasu na systematyczne skakanie, jeden z nich wrócił do domu z urazem, choć spuchnięty bardziej z powodu dumy, że się popisał.
      Iwonko, w sprawie kaki odpowiem Ci tak samo, jak na Facebooku: wierzę na słowo :) Tu jest ich kilka odmian, ale podobno nie wszystkie są smaczne, dlatego nierzadko owoce pozostawiane są na drzewach po prostu jako dekoracja.

      Usuń