2014/08/31

No to frugo


Jutro już wrzesień, miesiąc, w którym także w Japonii uczniowie wracają do szkół. Tu rozpoczynają swój II trymestr. Z uwagi na uwarunkowania pogodowe w niektórych rejonach wakacje letnie są krótsze (za to zimowe dłuższe), generalnie jednak to od września skończy się hurtowe okupowanie różnych miejsc w porach innych niż późne popołudnia i wieczory, łatwiej będzie unikać niespodzianek jaka mnie spotkała :) Otóż w centrum handlowym pod krótką nieobecność Męża nieopatrznie przysiadłam w miejscu sąsiadującym z grupą nastolatków w wieku na oko 12-13 lat, którzy po niedługim czasie jeden za drugim zaczęli podchodzić i zagajać mnie po angielsku. Na pierwszy ogień ruszył chłopiec bardzo rezolutny, sprawiający wrażenie lidera, potem po kolei następni. Chyba się tak umówili, gdyż niezmiennie kierowali do mnie krótkie, pojedyncze zapytania w rodzaju "How are you?", "Do you like Japan?", "Are you from U.S.?" albo równie krótkie stwierdzenia w stylu "So cold today" (temperatura w okolicy spadła z ponad 40 do 22°C w dzień) - stawali na baczność, artykułowali wypowiedź, po usłyszeniu odpowiedzi kłaniali się i robili w tył zwrot, po czym już w grupie wybuchali radosnym śmiechem. Bardzo to było zabawne. Kilka razy to ja zbierałam się do odwrotu, ponieważ najbardziej nieśmiali z całej 20 starali się mówić w nieswoim języku wyraźnie zawstydzeni i tak cicho lub niewyraźnie, że nie było wyjścia, musiałam z uśmiechem przepraszać, że niestety, ale nie zrozumiałam, co jeszcze bardziej ich peszyło, aż mi ich było żal. Ostatecznie opuściłam towarzyskie sąsiedztwo, gdy padło "You are very beautiful", bo kto wie, co tam jeszcze te dzieci miały w zapasie, najwidoczniej nie do końca zdając sobie sprawę, że takim komplementem najlepiej obdarzać koleżanki, nie osoby dorosłe, w dodatku obce. Niemniej spotkanie ich było miłym doświadczeniem, ponieważ chłopcy byli bardzo sympatyczni, grzeczni, szarmanccy wręcz.


A teraz już fru and go.



(Arch.)


12 komentarzy:

  1. Co chcesz? Ćwiczyli swój angielski. Nie ukrywam zdumienia. Miłego zdumienia. A za komplement bym pięknie podziękowała, bo, im człowiek starszy, tym mniej ich słyszy. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, niekoniecznie. W Japonii istnieje możliwość wynajęcia sobie kogoś, kto będzie sypał komplementami jak z rękawa. Przy niektórych ulicach, zwłaszcza w metropoliach, stoją tablice ze zdjęciami „ładnych chłopców”, mam nadzieję, że chociaż pełnoletnich (ale głowy nie dam, skoro na telefon wynająć sobie można niepełnoletnie dziewczyny). Wybierasz, płacisz jak za rzecz i słyszysz, ile tylko chcesz. Czujesz to, Dorotko?... Oni też kiedyś byli dziećmi. Dlatego moja reakcja była kulturalna, lecz tylko tyle. You know me. Pa.

      Usuń
  2. Biedne dzieciaki, tak je zgasic, moge to sobie wyobrazic. A przeciez chlopaki z host klubow zostali wymysleni dla kobiet cierpiacych na samotnosc, nic w tym zlego, co tu krytykowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja wypowiedź powyżej to przede wszystkim stwierdzenie faktów. O których, jak wnioskuję z komentarza, mam większe pojęcie niż Ty. W dużym skrócie: Owszem, jak się najczęściej głosi tacy młodzi mężczyźni mają za zadanie koić samotność kobiet stanu wolnego, głównie poprzez nadskakiwanie im, zabawianie rozmową i wspólne spożywanie sponsorowanych przez nie posiłków oraz napojów wyskokowych. W praktyce wygląda to także inaczej, zależnie od tego, czy klientkę stać na opłacenie innych usług. Ale nawet pominąwszy ten wątek, naprawdę uważasz za godne zajęcie wynajmowanie siebie w charakterze maskotki? Nie sądzisz, że takie kluby wypaczają charaktery ludzi stojących u progu dorosłego wieku? Podobnie jak bazujące na dorobionej ideologii inne japońskie przybytki, też reklamowane jako zupełnie niewinne, w których można sobie wynająć dziewczyny użyczające obcym mężczyznom swoje nagie uda do drzemki albo udające, że śpią na kolanach klientów, tulące ich do snu podczas wspólnego leżenia w łóżku itp.? Samotność można koić na wiele innych, wartościowych sposobów i wcale nie trzeba za to płacić, ocierając się o swoisty handel żywym towarem.

      Natomiast wracając do spotkanej przeze mnie grupy uczniów. Wyobraźnia Cię zawodzi. Nie zaklaskałam uszami, co wcale nie znaczy, że dzieci doznały z mojej strony przykrości.

      Usuń
  3. Witaj :)
    Ciekawe japońskie zachowania, zwyczaje. Zawsze lubię o nich czytać i chętnie przybiegam, w miarę możliwości na Twój blog :)
    Pozdrawiam serdecznie ;)
    Ja w domku mam: jednego ucznia szkoły średniej i dwoje studentów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli komentarz odnosi się do wcześniejszych - „Ciekawe” ma szerokie znaczenie, wobec czego mogę zgodzić się, iż jest adekwatne także tutaj.
      Jeśli odnosi się do konkretnej sytuacji opisanej w poście - Takiego zachowania nie nazwałabym zwyczajowym. W sieci często spotyka się informacje, jakoby grupy japońskiej młodzieży w wieku szkolnym chętnie nawiązywały interakcje z obcokrajowcami, głównie poprzez kierowanie z daleka w ich stronę zawołań w języku angielskim, z moich kilkuletnich obserwacji wynika natomiast, że częściej tylko przyglądają się ukradkiem. Dlatego otwartość i bezpośredniość spotkanych przeze mnie dzieci uważam za wyjątkowe.

      Wszystkiego dobrego w już trwającym nowym roku szkolnym i nadchodzącym akademickim. Z pozdrowieniami :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Marzenko, dziękuję za komentarze. Powyższy się ostał - i rzeczywiście, sytuacja niewątpliwie miała charakter humorystyczny :) W odpowiedzi na drugi: Pytanie o to, skąd jestem, oraz pokrewne zadawane były w tonie, z jakim spotykam się w Japonii najczęściej, tj. retorycznym, jak gdyby oczywistością było, żem Amerykanka. A różnica taka, że moje zaprzeczenia dzieci i młodzież po prostu przyjmują do wiadomości i już, natomiast po dorosłych, zwłaszcza osobach w podeszłym wieku, widać pozytywne zaskoczenie, szczególnie gdy dopytają i usłyszą, żem też nie Rosjanka (niewątpliwie wpływ na to mają pewne fakty historyczne, a także aktualna sytuacja geopolityczna).

      Usuń
  5. Anonimowy13/4/15

    Pozniej przez trzy tygodnie w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia faktycznie z podróży do Polski, lecz nie tym razem. Międzynarodowy Port Lotniczy Narita obsługuje również (nieliczne wprawdzie) połączenia lokalne.

      Usuń
  6. Zawsze coś znajdę dla siebie w Twoich postach. Masz dar obserwowania i wyciągania właściwych wniosków. Promiennie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że bez takiego daru żyje się dużo spokojniej, no ale cóż. Dziękuję, Ultro.

      Usuń