2014/09/30

Pola ryżowe w perspektywie ostatnich 5 miesięcy


Już nie z taką częstotliwością, jak na początku, lecz nadal pytana jestem z Polski o to, „czy nie nudzę się w tej Japonii. Bynajmniej. Dni mijają mi czasem aż za szybko, a odmienne warunki pogodowo-przyrodnicze ciągle jeszcze zaburzają moje poczucie czasu.

Nasz region wciąż jest bardzo ciepły i tonie w zieleni. O tym, że to już jesień, przypominają pierwsze spadające z drzew liście oraz zmiana kolorystyki wszechobecnych pól. Poniżej przegląd zdjęć ukazujący kolejne zmiany w ich wyglądzie od maja, kiedy większość widzianych przeze mnie była dopiero nawadniana:




Wraz z zakręceniem kurków ustało kumkanie żab, które przez wiele tygodni niosło się daleko poza pola. Ich niedobitki znajduję czasem w naszym ogródku, część natomiast ulatuje z dymem, jako że - pomimo oficjalnego zakazu - odbywa się nieskrępowane wypalanie pól.

My rolnikami nie jesteśmy, jesień przywitaliśmy natomiast grillowaniem w jego popularnej tutaj formie, tj. pod chmurką, ale w miejscu publicznym. Organizatorką była Nori, która zaprosiła także swoją koleżankę z pracy Sayo, a oprócz niej wspólnego przyjaciela naszych mężów, który również nadal jest stanu wolnego - co w Japonii nie jest niczym wyjątkowym. Nie znam aktualnych danych, lecz jeszcze 3 lata temu Narodowy Instytut Badań Społecznych i Populacji w Japonii alarmował, że nawet nie singlami, a wręcz osobami samotnymi jest tu aż 61,4% mężczyzn i 49,5% kobiet do 34 roku życia. Badani obu płci jako główny powód podawali, iż nie wiedzą, jak żyć w związku. Duża część z tych, którzy wcześniej się z kimś umawiali, twierdziła, że już nigdy nie ma zamiaru podejmować prób bycia razem z kimkolwiek.

T., Takahiro-san i Takeda-san z zapałem operowali płatowymi wachlarzami uchiwa, też robiąc przy tym niezły dym, podobnie jak pozostała rzesza zgromadzonych w tym samym miejscu. Spotkanie odbyło się na placu urządzonym na skraju lasu, gdzie w ogóle nie dokuczało słońce, w związku z czym nie odczuwało się temperatury powietrza, której średnia aktualnie wynosi 26°C. Wiele osób wychodziło jednak grać w coś na polanie obok albo pobawić się na placu rekreacyjnym. Tam, oprócz małych Japończyków, zobaczyliśmy mieszaną, biało - czarną parę kilkulatków, babcia jednego z nich spokojnie drzemała sobie na ławce. Zauważył mnie tylko czarnoskóry chłopiec, który momentalnie zastygł i bardzo się najeżył, czym rozbawił mnie serdecznie, ponieważ zobaczyłam w nim samą siebie. O ile bowiem na początku pobytu w Japonii wypatrywałam obcokrajowców jak kania dżdżu, od jakiegoś już czasu widok choćby pojedynczego gaijina w pewien sposób mnie uwiera. Wychodzi na to, że częściowo wpisałam się w model nie-Japończyka rezydenta, opisywany w zestawieniach pod wspólną nazwą You know you've been in Japan too long when... (Wiesz, że za długo jesteś w Japonii, kiedy...). Zestawieniach, które rozśmieszają mnie także ze względu na inne pasujące do mnie wskazania, np.: zaczynasz wierzyć, że mieszasz się z tłumem.


Udawane domki na drzewach, w których odpoczywały od tłumu nawet całe rodziny. 
Na zewnątrz każdego półka na obuwie, w środku jedynie miotła.

Najbardziej żywiołowe dzieci na leśnym placu zabaw, dokazujące pod czujnym okiem wyraźnie dumnego z ich zręczności taty.


6 komentarzy:

  1. A dzieciaki jak wszędzie i w każdym kraju, uwielbiają zabawy i śmiech :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co w tym przypadku udzieliło się kilku grupom dorosłych - ale to się nie kwalifikuje do pokazania ;)))

      Usuń
  2. Kolejny raz jestem zauroczona fotografiami. Są fantastyczne. Są wymowne. Masz talent dziewczyno. Masz talent!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło wiedzieć, że Ci się podobają. Dzięki, Dorotko.

      Usuń
  3. Witaj :)
    Ciekawy kraj i takież obyczaje :) a dzieci, jak wszędzie- żywiołowe i kochane :)
    Pozdrawiam mile na udany nowy tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, z ciekawością bywa tak, że pod­puszcza, ile może, a po­tem się zmywa (jak słusznie zauważył pewien japoński pisarz). Póki Twoja się utrzymuje, witam i ja :) - z poślizgiem, ponieważ tydzień rzeczywiście mam udany, co tym razem oznacza bardzo zalatany. Dziękuję, Morgano.

      Usuń