2015/03/31

Baaa-rely believable, ale co tam


Z oczywistych powodów w Japonii nie odczuwa się specyficznego klimatu nadchodzących Świąt Wielkanocnych, a kojarzone z nimi świeckie symbole wypatrzeć można i na co dzień, gdyż akuratnie wpisują się w wiadomy trend:




Równie znane, jak kawaii, są japońskie tendencje do różnych dziwactw, z czego 3 lata temu skorzystali anonimowi żartownisie, którzy puścili w świat informację, jakoby w tym kraju otworzono pierwszy na świecie hotel dla owiec. Ogłosili, że zwierzęta te stały się bardzo modne jako pupile, stanowią luksusowy dodatek do życia, tak więc również luksusowe przygotowano dla nich pokoje, z piernatami, telewizorami oraz indywidualną opieką na czas nieobecności ich właścicieli. Podkreślili, iż nie ma rezerwacji dla baranów, gdyż byłby problem z tym, żeby je pomieścić. Ciekawa gra słów, jeśli wziąć pod uwagę, jak licznie informację podchwyciły i do dziś mają na swoich stronach internetowych światowe media, łącznie z polskimi, nawet wortale tak - wydawało by się - poważne, jak podejmujące tematy prawa i finansów. Mało gdzie zadano sobie trud i zweryfikowano tę informację, w większości po prostu przeklejono reklamę z YouTube, zdjęcia tzw. markowych Japończyków z owcami na smyczach, fotki owiec na zasłanych atłasami łóżkach oraz namiary na fałszywą stronę hotelu.  

Sama, póki co, owiec na smyczach tu nie widziałam. Co bardziej urwani z księżyca męczą zwierzaki na inne sposoby, praktykowane również w innych krajach, przykład poniżej. W mitologii japońskiej zając objaśnia dawnym Japończykom, dlaczego księżyc i słońce nigdy się nie spotykają. Niektórym spośród współczesnych ewidentnie przydałby się wykład na inny temat.




A skoro o nakryciach głowy. Jutro rozpocznie się nowy rok szkolny w Japonii, dlatego w ostatnim czasie w sklepach szczególnie eksponowane jest wszystko, co składa się na wyprawkę ucznia, w tym kapturki ochronne na wypadek trzęsienia ziemi:




Oprócz nich uwagę przyciągają kartki okolicznościowe, dla mnie widok równie interesujący, ponieważ nieznany z Polski. Ale też różni nasze kraje stosunek do edukacji - wykształcenie, dobry start dziecka w Japonii zdaje się być dużo bardziej niż u nas sprawą honoru rodziny.




Ostatnia z kartek ma związek ze Świętem Dziecka, które obchodzone jest tutaj w maju (jako święto narodowe). Przez wielu Japończyków traktowane jest jednak po staremu, to znaczy jako święto chłopców i to ich honoruje się wówczas jako największe „aktywa. Co w sumie wiele mówi o stosunku tej nacji do drugiej płci. Dziewczynki wprawdzie mają swoje odrębne święto w marcu, lecz to nie dla nich są olbrzymie proporce koi-nobori w kształcie karpi symbolizujących ambicję i osiąganie życiowych sukcesów, dumnie i jak najwyżej powiewające nad domami - rodziny, które wywieszają takie proporce w liczbie wszystkich dzieci niezależnie od płci, zwykle tłumaczą, że to dlatego, aby nie robić przykrości córkom czy wnuczkom, symbolikę odnoszą jednak raczej tylko do synów i wnuków. Symbolami święta dziewczynek są zestawy lalek hina-ningyō, którymi nie wolno im się bawić i które trzeba schować w ściśle określonym czasie, aby nie ryzykować staropanieństwa.   

Uwzględniając powyższe, nie dziwi na kartce dla chłopców symbol góry Fudżi, najważniejszej ze wszystkich. Mimo że dla wyznawców shintō góra ta jest żeńskim bóstwem. I mimo że zakaz wstępu na tę górę nie obowiązuje Japonek już od 1868 roku. 

Wobec natury wszyscy równi, powie ktoś, co akurat w świetle niusów dotyczących tego największego z japońskich wulkanów pocieszające nie jest. Zdaniem naukowców przebudził się on w pamiętnym roku 2011 i tylko czekać aż da popalić, tym bardziej, że od ostatniej erupcji w roku 1707 upłynęło aż nadto czasu, by nagromadziła się w nim niebezpieczna ilość magmy, a w jednej z komór już jest ona aktywna. Od badaczy dowiedzieć się można, iż aktywność dotyczy na razie komory z magmą bazaltową, lecz jeśli przedostanie się ona do komory z magmą krzemionkową, to eksplozja może być jeszcze potężniejsza, gdyż to od krzemionki zależy jej gwałtowność. Wulkanolodzy donoszą, że ciśnienie pod Fudżi jest obecnie wyższe niż przed ostatnim wybuchem, kilkanaście razy wyższe niż w ogóle potrzeba do wybuchu. Jakby tego było mało, góra nie tylko leży na styku 3 płyt tektonicznych, ale też powstał pod nią 34-kilometrowy defekt geologiczny, w następstwie czego może się ona fragmentarycznie zawalić, co z kolei grozi lawinami błotnymi i osunięciami ziemi. A jeżeli się nie zawali, to i tak akcja ewakuacyjna będzie utrudniona, ponieważ stanowiące o pięknie Fudżi symetrycznie nachylone stoki uniemożliwiają przewidzenie, którędy spłynie lawa. Podobno w 3 sąsiadujących z nią prefekturach powstają centra ewakuacyjne, lecz nikt nie jest w stanie nawet w przybliżeniu określić, jak długo w razie czego trzeba będzie tam przebywać ani jak długo potrwa odbudowywanie zniszczeń. Uff. Ciekawość pierwszy stopień do piekła. Mówi się jednak także, że ciekawość zaspokojona to krok w kierunku przeciwnym.


11 komentarzy:

  1. Anonimowy13/4/15

    Skoro wybuch tego wulkanu to sprawa ledwo wiarygodna.. po co o tym pisac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł posta nie odnosi się do Fudżi.

      Usuń
  2. Marcin15/4/15

    Światowe dziedzictwo UNESCO, a już myślałem, że Prima aprilis. Ganbare

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Panu dziękuję. Japonia wchodzi w skład tzw. ognistego pierścienia Pacyfiku. Kolejna (19) erupcja Fudżi jest raczej przesądzona. Osobiście nie podzielam entuzjazmu ciągnących tam mimo wszystko, żądnych wrażeń turystów. O tym, kiedy i z jakimi konsekwencjami wybuchnie, wolę przekonać się na odległość, która oby okazała się wystarczająco bezpieczna.

      Usuń
  3. A ja z zaciekawieniem przeczytałam o japońskich świątecznych zwyczajach.Słonecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam jeszcze raz i dotarło w końcu do mnie, że u nas też zaczyna się histeria z wychowywaniem oddzielnie chłopców, oddzielnie dziewczynki, powstają "męskie" szkoły.Pensje kobiet też niższe,chociaż kobiety w Polsce mają lepsze wykształcenie. Są ambitniejsze. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ultro, nie bardzo wiem, co masz na myśli, pisząc „u nas też”. Wiesz, ja w tym temacie mam wprawdzie zawężone pole obserwacji, lecz nie zauważyłam, aby Japończycy odżegnywali się od koedukacji. Owszem, istnieją placówki wpisujące się w model edukacji zróżnicowanej ze względu na płeć, lecz nie jest ich jakoś wyjątkowo dużo. Co do mnie, uważam, że dobry jest podział na dziewczynki i chłopców w zakresie wybranych przedmiotów, ale tworzenie dla nich osobnych szkół już niekoniecznie. W każdym razie ja nie chciałabym uczęszczać do szkoły (ani nawet klasy) żeńskiej i nie posłałabym do takiej swojego dziecka.

      W Japonii nie pracuję zawodowo, więc nie odniosę się do pozostałych poruszonych przez Ciebie kwestii. Niemniej dziękuję za Twój czas. Pozdrowienia :)

      Usuń
  5. Kolega dziecka uważał, że nie będzie w ławce z dziewczyną siedział, ponieważ u nich w Japonii nikt nie siedzi. Dziewczyny są osobno. Myślałam, że tam nie ma koedukacyjnych klas. Pozwolisz, że czasem zajrzę tu z wizytą. Pozdrawiam radośnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może to dlatego, że w japońskich szkołach dominują ławki jednoosobowe.

      Dopóki interesuje Cię mój punkt widzenia, zapraszam. Zaglądaj, pytaj, czuj się swobodnie w wyrażaniu własnego zdania.

      Usuń
  6. Coś takiego?!!! Dzień Dziecka jako święto narodowe.... Moje dzieciaki byłyby zachwycone. Właśnie dzisiaj Dzień Dziecka zaliczyły do świąt narodowych.
    A ławki jednoosobowe, to naprawde świetny pomysł!
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świętem narodowym jest po oficjalnym przemianowaniu, którego dokonano w roku 1948.

      Jeśli chodzi o ławki, to komfort na pewno zależy od ich rozmiarów. W mojej szkole podstawowej w niektórych klasach wciąż stały dwuosobowe ławki z uchylnym pulpitem i otworem na kałamarz (początek lat 80-tych), jednak dużo wygodniejsze niż nowoczesne pojedyncze stoliki na uczelniach, gdzie później studiowałam.

      Usuń