2015/04/09

Walka z globalnym ociepleniem udaje się aż za bardzo


Wczoraj spadł śnieg, z dnia na dzień poleciała też temperatura i to aż o 20°C, w porywach oscylowała około 4. Takie okoliczności przyrody nie dziwiłyby, gdyby chodziło o Hokkaido (jak już). Sądząc po prognozach dla naszego regionu, chyba pośpieszyłam się z wiosennym przeorganizowaniem garderoby, na poprawę pogody znów przyjdzie nam trochę poczekać. Poczeka też ta, tu jeszcze skąpana w słońcu, żyrafa, która po zmroku przybiera kolor zgniłej zieleni, kontrast z lekka upiorny. Lecz poczeka niekoniecznie w tym samym miejscu, ponieważ w przypadku japońskich pracowników drogowych takie niespodzianki zdają się nie mieć znaczenia, najwidoczniej są zaprawieni przez wszelkie zjawiska atmosferyczne.


 




Update. 

W nawiązaniu do komentarzy:


Suszenie na świeżym powietrzu nie ma sobie równych, nie zawsze jest jednak możliwe, wiadomo. Duży wybór pachnących płynów do płukania wydaje się być szczególnie pomocny dla tych Japończyków, którzy dosuszać zmuszeni są w bardzo małej przestrzeni swoich mieszkań.


 A tak wygląda przykładowa japońska pralnia samoobsługowa.
Pozaglądałam do kilku. Standard jest różny, lecz w każdej znajdował się automat z ciepłymi i zimnymi napojami. 
W niektórych ponadto telewizor oraz kącik z prasą, komiksami i książkami, a nawet mini plac zabaw dla dzieci.

20 komentarzy:

  1. Marcin15/4/15

    Powiało chłodem, a ja czytam wpis "lekcja z Okinawy", gdzie umieściła Pani zdjęcie takiej barierki tylko z "wszechobecne na Okinawie siisaa". Ma otwarte usta, być może żyrafa z łopatką ma również tajemnicze znaczenie, przynajmniej dla drogowców, np. czy szef nie idzie ;) Pozdrawiam. W Polsce wiosna jest, ale hamowana, ręką jeźdźca, wiatrem z północy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda tutaj zmienia się jak w kalejdoskopie. Jeszcze przed wieczorem mieliśmy ulewny deszcz, który nie odpuszczał znacznie dłużej niż śnieg. Za to w dniu, w którym napisał Pan ten komentarz i który jednocześnie był dniem Urodzin mojego Męża, zrobiło się słonecznie i ciepło, z przerwą na burzę, po której pojawiła się ogromna podwójna tęcza. Ładna pogoda na razie się utrzymuje, czego i Panu życzę. Sobie natomiast życzę większej spostrzegawczości, ponieważ dopiero komentarz zwrócił moją uwagę na to, że to czerwone to łopata :) Co do symboliki, to owszem, żyrafa jako zwierzę o sercu pompującym krew na dużą wysokość ma motywować do wydajnej pracy. Występuje także w mitologii japońskiej, m.in. jako zwierzę posiadające cudowne właściwości w oddziaływaniu na przyrodę, umiejętność chodzenia po trawie bez zgniatania źdźbeł oraz chodzenia po wodzie, symbol pokoju, pojawiający się w miejscach rządzonych przez ludzi dobrych i sprawiedliwych. W mitycznej odsłonie ma wygląd jelenio-podobny (kirin), różniący się także od chińskiego pierwowzoru (qilin), który z kolei wygląda jak chimera o głowie smoka, ogonie lwa, kopytach wołu, powłoce ryby i rogach jelenia – a to opis tylko jednej wersji chińskiej, klasycznej. W każdym razie utożsamianie żyrafy z rzeczonym stworem wzięło się stąd, że gdy jeden z chińskich admirałów przywiózł z Afryki 2 żyrafy, ówczesny cesarz uznał, iż to właśnie qilin, odnaleziony za jego panowania jako dowód na jego cesarskiej mości wyjątkowość. Uff, to tyle. Pozdrawiam wzajemnie.

      Usuń
  2. Dobrze, że tu trafiłam. Tyle się dowiem. Ale, żeby pogodę dostosowywać do prania... Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Rozumiem, że nawiązujesz do tego wpisu: link. Moim zdaniem w Japonii branie prognoz pogody pod uwagę jest jak najbardziej zasadne. Najogólniej chodzi o to, że deszcz oraz wiatr dają się tu we znaki dużo częściej i mocniej niż Polsce, w związku z czym ignorowanie prognoz jest obarczone większym ryzykiem zmarnowania własnego czasu i efektów wykonanej pracy. Skutkuje tym, że na ulicach widać niesione wiatrem sztuki odzieży wcześniej wywieszonej do wysuszenia albo że komuś niewysuszone ubrania zalegają w mieszkaniu, co musi być uciążliwe zwłaszcza w małych lokalach mieszkalnych, a takich jest tu bardzo dużo. Japończycy takim sytuacjom starają się zapobiegać na różne sposoby. Na przykład w sklepach jest duży wybór spinaczy i klamer w różnych rozmiarach, którymi można zabezpieczyć pranie przed porwaniem z balkonu czy sprzed domu. A na dni deszczowe można kupić specjalne uchwyty i stelaże do rozmieszczenia w wybranych miejscach, np. nad drzwiami balkonowymi lub pod klimatyzatorem. Widać też dokupione, składane albo i nie, transparentne zabudowy balkonów, zaś przed małymi lub licznie zamieszkałymi domami własnościowymi coś w rodzaju transparentnych przybudówek. Jest też cała masa samoobsługowych pralni wyposażonych również w suszarki bębnowe, znajdują się nie tylko w dużych miastach.

      Dziękuję za wizytę, miłego weekendu.

      Usuń
    2. Każdy kraj ma swoje klimaty, ale Japonia w Polsce jest dla Polaków niezwykle egzotycznym krajem. Dziękuję za przybliżenie zwyczajów.Czytam z wypiekami, ponieważ nie uświadamiałam sobie, że w tej ciasnocie życie musi siłą rzeczy inaczej wyglądać. Ja także życzę miłego weekendu. Mam nadzieję, że nie padał przelotny śnieżek jak u nas. Uściski i pozdrowienia.

      Usuń
    3. Dla mnie też nadal jest krajem egzotycznym, tyle że bardziej pod względem ludzkich zachowań. I bynajmniej nie tylko w sensie pozytywnym, a nawet mniej pozytywnym niż negatywnym. A przyleciałam tu z takim neutralnym nastawieniem... :)

      O ciasnocie przestrzeni życiowej wiem tylko z przekazów (najbliżsi znajomi i ci sąsiedzi oraz krewni Męża, u których byłam, mieszkają w normalnych warunkach). W temat poniekąd wpisuje się to, jak ciasno jeden przy drugim stawiane bywają budynki mieszkalne (zastanawia mnie, po co okna, skoro ściany niemal do siebie przylegają) - co jednak niekoniecznie musi oznaczać, że i w środku jest ścisk.

      Ja akurat śnieg lubię, mogło by go tutaj padać więcej :) Tobie na nowy tydzień przesyłam życzenia pogody bardziej wiosennej, trzymaj się ciepło.

      Usuń
    4. Kolega dziecka, Japończyk, jest niezwykle dokładny i obowiązkowy, jakby nie dzieckiem był, a dorosłym. Czy to kwestia surowego wychowania, czy po prostu ma taką naturę. Ja również cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
    5. Ultro, kiedyś byłabym skłonna sądzić, że to efekt wychowania. W tej chwili, po ponad 4 latach mieszkania w Japonii, uważam, że wszystko zależy od charakteru danego człowieka. W moim odczuciu stereotyp solidnego mieszkańca tego kraju znacznie odbiega od rzeczywistości. Dyscyplina panująca w szkołach oraz w miejscach pracy często ma się nijak do tego, co dzieje się po godzinach. Mnie razi najbardziej nieszczędzenie starań na pokaz, lecz odpuszczanie sobie na bardziej prywatnym gruncie. Dodam, że nie bez znaczenia jest, co bierzemy pod uwagę, bo na przykład zdumiewająco duży procent zdaje się nie przejmować tym, że ma graciarnię przed domem albo że własne dziecko prowadzi między ludzi rozczochrane czy w za dużych butach (charakterystyczny element japońskiej przestrzeni publicznej). Co jednocześnie obala inny stereotyp, dotyczący schludności Japończyków.

      Usuń
    6. Ludzie są różni, więc pewnie nie ma znaczenia w jakim kraju żyją. Nie mniej jednak egzotyka tego kraju dla Przeciętnego Polaka jest niezwykła. Słoneczne pozdrowienia. (Trzeba się ciepło ubierać, choć wreszcie wyszło słońce ).

      Usuń
    7. Ja uważam, że to, w jakim żyje się kraju, jednak ma znaczenie, tyle że często jest ono wyolbrzymiane. Akurat na przykładzie Japonii widać to bardzo wyraźnie. Populacja wynosi ok. 130 milionów, to ogromna liczba i siłą rzeczy niemożliwe jest, aby wszyscy tutaj byli tacy sami. Jednak mimo że zauważalna część rdzennych mieszkańców swoimi postawami odstaje od wizerunku wzorcowego Japończyka (zwłaszcza młodsze pokolenie), w określonych sytuacjach nawet oni poskramiają swe naturalne zapędy i podporządkowują się zasadom albo udają, że się podporządkowują. Społeczeństwo japońskie ma bowiem charakter społeczeństwa grupowego, ludzie kierują się nie poczuciem winy, ale poczuciem wstydu - i bardzo nie chcą dopuścić do tego, aby coś poczytane im było za złe. Wszechstronna kontrola społeczna w jakimś stopniu kształtuje charaktery, wdraża do samodyscypliny lub ją wymusza w dużo większym stopniu niż w Polsce. A co się za tą samodyscypliną kryje, to już inna bajka.
      Chciałabym, abyś nie zrozumiała mnie źle. Nie twierdzę, że Japończycy jako ogół nie są dokładni i obowiązkowi. Twierdzę natomiast, że bynajmniej nie wszyscy są tacy, choć na pierwszy i drugi rzut oka może się tak wydawać nawet tym obcokrajowcom, którzy mają możliwość bezpośredniej obserwacji czy wejścia w bezpośrednią relację. I nawet jeśli niedokładnych, nieobowiązkowych itd. procentowo jest mniej niż w Polsce, to naoczne przekonanie się o ich istnieniu może bardzo zaskoczyć, ponieważ silnie kontrastuje z tym, jak gładko uogólniają media.

      Byle do lata, Ultro. Gdyby to było możliwe, podesłałabym Ci trochę ciepła stąd, dziś spokojnie można wychodzić „na krótko”. Serdeczności.

      Usuń
  3. Witaj
    U nas też aura w kratkę, już było cieplutko, pochowałam zimową garderobę, trzeba było wyjąć jeszcze.
    Za, to ogródek rozkwita coraz bardziej, co cieszy oko i serce ;)
    Milutko pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, kwiecień-plecień.
      Morgano, w to polskie przysłowie o kwietniu nasza część Japonii wpisuje się po raz pierwszy. Mam nadzieję, że Twoje rośliny ucierpiały mniej niż tutejsza sakura - nie omieszkam rzucić okiem, zapowiadam się z wizytą, może masz nowe zdjęcia na blogu. Do miłego zobaczenia :)

      Usuń
  4. Jeszcze raz dzięki za Rep. Fidżi. Jak ja mogłam się tak zasugerować. Muszę być uważniejsza. Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie ma sprawy. Zresztą, dzięki Tobie poszerzyłam horyzonty. Doczytałam, że w USA, gdzie znajduje się siedziba FIJI Water, jest bodaj najlepsza kranówka na świecie. Gdy tymczasem połowa obywateli Fidżi nie ma w ogóle dostępu do bezpiecznej wody pitnej. Co za paradoks.

      Usuń
  5. Zauważyłam, że nadajemy na tych samych falach. Nawet podobną wrażliwość mamy. Ja już się złapałam na tym, że wracam do przeczytanych postów, by doczytać, czy obejrzeć link. Może i ja kiedyś nauczę się wrzucania linków. Pozdrawiam jeszcze piątkowo, ale cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnoszę podobne wrażenie. Tylko że to nie pierwszy raz, od kiedy zagospodarowałam dla siebie ten kawałek blogosfery :) Reszta między wierszami ;)

      Aktywne linki wstawiam według instrukcji podanych na tej stronie, proszę: HTML Tutorials (najczęściej zaglądam do sekcji HTML Links - Syntax).

      Usuń
  6. Dziękuję za stronę. Na Ciebie zawsze można liczyć. Nie mam kogo pytać o sprawy dot. komputera, a wiedza moja jest praktycznie zerowa. Pozdrawiam weekendowo. Ja sieję, sadzę, mam kontakt z przyrodą, ponieważ na mojej działce uprawiam warzywa i kwiaty, ale są także wiewiórki, żabki, ślimaki, jeże i krety. Z działki przychodzę b. zmęczona, ale odprężona, rozluźniona. Niestety, mam też wilczy apetyt. Coś za coś. Dużo miłych chwil !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję za komentarz - sielsko się zrobiło, bardzo lubię takie klimaty. Aż tylu przyjemności we własnym ogródku nie mam :)

      Na początku swojej drogi zawodowej mój Mąż był informatykiem, ale wtedy to ja komputera uczyłam się przez telefon - Brat mi dyktował ;) Z całą pewnością umiesz dużo więcej niż ja wówczas, czego dowodem jest Twój blog, Ultro.

      Usuń
  7. Kratka u nas na Pomorzu dobrze znana. Trudno przewidzieć pogodę. Najważniejsze,że drzewa strzeliły pąkami. Kwitnie wszystko wkoło. A żyrafka - całkiem, całkiem fajna, hi, hi, hi.... Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawzajem, Dorotko, fajnie znów Cię widzieć.
      Co do pogody w kratkę, to widziałam nawet zagraniczne memy o tym, chyba już nierozerwalnie kojarzy się z Polską.

      Usuń