2015/07/16

Z cyklu: Facepalm news


Na naszym osiedlu praktykowany jest zwyczaj dzielenia się żywnością przez najbliższych sąsiadów, którzy wymieniają się nadwyżkami lub specjalnie gotują dla siebie nawzajem, bez okazji. Przypuszczam, że to za sprawą najstarszych mieszkańców, na moje oko mogą pamiętać czasy wojny. Teoretycznie fajna sprawa - dopóki ktoś nie przeciągnie struny. Zdarzyło mi się już stracić cierpliwość, gdy rodzina farmerów przez Teściową przekazała nam ziemniaki, które okazały się miękkie i zgniłe w środku, wszystkie bez wyjątku. Opinię wyraziłam, przywołując za przykład swoją Babcię, która wszelkie płody rolne, jakimi z serca dzieli się za wszystkimi, dokładnie selekcjonuje, oczyszcza, odcina nać, gdy zbędna, a takimi ziemniakami nie karmiła nawet świń - dosadnie, no tak, lecz w zaistniałej sytuacji chyba nawet święty już by nie wytrzymał. Tylko czy moje słowa zostały powtórzone szczodrym ofiarodawcom, tego nie wiem.

Wśród sąsiadów mamy również takich, którzy prowadzą 2 własne sklepy kombini (na szczęście poza granicami naszego miasta i w takich lokalizacjach, że nie kupowaliśmy tam nawet przejazdem). Gdy data zdatności do spożycia sprzedawanych przez nich produktów żywnościowych dobiega końca albo już minęła, obdarowują nimi innych. Na ile sprawdziłam u źródeł, daty ważności w Japonii są zwykle zaniżane, co ma skłaniać do częstszych zakupów i tym samym napędzać gospodarkę. Średnio to do mnie przemawia, przeterminowane rolady z kremem i tym podobne moim zdaniem powinny trafić do śmieci, mówi się trudno. Od początku bez mrugnięcia okiem wyrzucam wszystko podejrzane, co znajduję w lodówce. Ostatnio dostaliśmy jednak podarunek tak niecodzienny, że oczom nie wierzyłam - garmażerkę mrożoną, jedno opakowanie bez etykiety, drugie z datą produkcji ... 2010. Tym razem już osobiście skontaktowałam się z darczyńcami. Grzecznie, acz sumiennie podsumowałam wszystkie dotychczasowe niespodzianki, pogratulowałam lokalnego rekordu Guinnessa i wyraziłam ubolewanie z powodu takiego braku szacunku. Usłyszałam, że daty nie zauważyli, a sieczką z mięsa pochodzącego z Brazylii i popakowaną już w Japonii chcieli się podzielić, gdyż otrzymali jej za dużo od swoich przyjaciół. W pierwsze nie wierzę, drugie bynajmniej mnie nie uspokoiło. I jeśli tak wygląda przyjaźń po japońsku, to nie zazdroszczę.

Stanęło na tym, że od tamtego dnia nic już nie przynoszą, mimo że odwiedzają nasz dom z niezmienną częstotliwością. A dzisiaj czytam na stronach polskich serwisów informacyjnych o skandalu w Chinach, gdzie wyszła na jaw sprzedaż mięsa sprzed lat 40-tu. Część pochodzi ... z Brazylii.


4 komentarze:

  1. W Polsce często zbierana jest odzież dla uboższych rodzin. Raz pracowałam charytatywnie przy segregowaniu. TAKICH BRUDNYCH I STARYCH ŁACHÓW to ja jeszcze nie widziałam. Poplamione i podarte spodnie, kurtki polane farbą czy sprayem, było mi wstyd za tych ludzi. A z tymi przeterminowanymi mięsnymi puszkami też mieliśmy do czynienia, szły nawet do stołówek szkolnych. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że każdy niech je, co tam sobie chce, jego sprawa, ale nie ma prawa narażać także życia i zdrowia innych ludzi. Niezależnie od tego, czy ci inni są w potrzebie (jak dzieci ze szkół przypuszczalnie słabo finansowanych, skoro dostawały te puszki) czy im się wciska na siłę (jak nam).

      Natomiast co do ubrań. W Polsce zawsze oddawałam w b.dobrym stanie i gotowe do założenia nawet od razu. Raz jedyny nie miałam możliwości wyprasować, więc do torby dyskretnie podłożonej bezdomnym dołączyłam kartkę z przeprosinami oraz zapewnieniem, że są świeżo uprane. Give respect, get respect. Jednak dobrze wiem, o czym piszesz, i rozumiem Twoją reakcję.

      Wzajemnie, Ultro. Życzmy też sobie jak najmniej podobnych doświadczeń.

      Usuń
  2. To faktycznie.... zastanawiam się, co chcą zyskać tacy darczyńcy???? Wdzięczność? Szacunek? Czy może w swoich oczach chcą podnieść rangę własnego wizerunku? A może uważają,że inni to głupcy, ślepcy i tak biedni, że za każdy ochłap powinni dziękować typu "całuję nóżki". Chyba nie jestem w stanie zrozumieć takiego zachowania. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie rozumiem. Takie zachowanie jest odpychające, ci ludzie bardzo stracili w moich oczach. Ja w ich chyba też, hehe. Serdeczności, DD.

      Usuń