2017/06/30

Bez przesady (i bez milionów)


Japonia znana jest jako kraj skrajności, lecz stosunkowo bardzo rzadko przytaczane są przykłady gospodarstw domowych, a jest w nich albo poukładane jak w pudełeczku, albo wręcz przeciwnie. Nic dziwnego więc, że powstaje tutaj sporo wydawnictw i programów ukierunkowanych na pomoc w uporządkowaniu przestrzeni życiowej. Niektóre o treści bardzo naciąganej, inne przesadzonej  ale tu chyba nie powinnam się podśmiewywać, skoro sama w naszych nowo zakupionych ubraniach i w ogóle we wszystkim tekstylnym najpierw obowiązkowo wciągam każdą wystającą nitkę; zawsze znajduję, ranga producenta czy sklepu nie ma znaczenia. Drobiazgowości i konsekwencji może mi pogratulować sama autorka „magicznej koncepcji codzienności” link, która na swojej obsesji przynajmniej dorobiła się bardziej niż ja mam szansę na tych niechcianych nitkach ;)

Rzeczona Japonka dzieli się wieloma pomysłami, ale konia z rzędem temu, kto umie w miarę szybko doprowadzić do nie budzącej zastrzeżeń czystości typowo japońską pralkę. To urządzenie znajduje się na mojej czarnej liście, bo choć ładne i nowoczesne, to w środku koszmarek, czyszczenie zakamarków pochłania masę czasu. Następnym razem trzeba będzie bardzo przedyskutować lojalność mojego Męża wobec rodzimego przemysłu, już to zapowiedziałam.

Jednak nie samym domem człowiek żyje, więc aby oszczędzić sobie czasu i wysiłku choć przy innych pracach porządkowych, doposażyliśmy się nieco:






Widoczna część niemieckiego placu zabaw wciągnęłą tylko T., ja preferuję parownicę, znacznie mniejszą. A po niemal godzinnych zakupach „czekały” na mnie wracające ze szkoły dzieci, które tkwiły niemal w tym samym miejscu nieopodal parkingu, wciąż na zmianę rozmawiając, śpiewając i grając w papier-kamień-nożyce. Na mój widok wesoła, nad wyraz kontaktowa trójka w pierwszej kolejności zadała mi pytanie, które na dzień dobry słyszę od obcych Japończyków prawie zawsze: czy mam dzieci :)





Update:

Jakiś czas temu w znanych mi WonderREX-ach z rzeczami używanymi link wygospodarowane zostały miejsca, gdzie zostawić można to, czego sklep nie przyjął. Samo skupowanie odbywa się na dość dziwnych zasadach, dotyczy to zwłaszcza odzieży: czasem odrzucana jest taka, która na głowę bije znajdującą się już na wieszakach, przeznaczoną do odsprzedaży. 

Kondō-san, znajdująca upodobanie w wyrzucaniu jak leci, jest dużo bardziej przewidywalna.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz